Ile czasu zajęło Danielowi Duboisowi zmazanie plamy po majowej porażce i odebranie Fabio Wardleyowi pasa WBO? Niecałe siedem minut, licząc obie rundy.
Rewanż za wiosenne starcie odbył się w sobotni wieczór w londyńskiej O2 Arenie. Stawką był mistrzowski pas WBO wagi ciężkiej. Do ringu wyszło dwóch Brytyjczyków z solidnymi bilansami na koncie: Dubois z notą 24-3, w tym 23 nokautami, i Wardley z zapisem 20-2-1, z czego 19 wygranych przed czasem.
Rywalowi nie dano szans na rozkręcenie się. Już po kilkunastu sekundach pierwszej rundy Wardley znalazł się na deskach. Podniósł się po liczeniu, przetrwał do gongu – ale to był tylko odwlekany wyrok.
W drugiej rundzie Dubois przyparł rywala do narożnika i zasypał seriami ciosów, nie dając mu żadnej możliwości odpowiedzi. Narożnik Wardleya, widząc rozwój sytuacji, rzucił na ring biały ręcznik. Sędzia przerwał walkę po dwóch minutach i 21 sekundach drugiej rundy i ogłosił zwycięstwo Duboisa przez techniczny nokaut. Brytyjczyk odzyskał tym samym pas WBO wagi ciężkiej.
Rewanż za porażkę z maja
To był już drugi bezpośredni pojedynek Duboisa i Wardleya w ciągu niespełna pół roku. Pierwsze starcie, rozegrane w maju 2026 roku na gali w Manchesterze, trwało jedenaście rund, a scenariusz był zupełnie inny: Wardley dwukrotnie trafił na deski, zdołał się jednak otrząsnąć i sam skończył walkę przed czasem, pokonując Duboisa.
Tym razem role się odwróciły. Po zakończeniu walki na ringu pojawił się Filip Hrgović, aktualny mistrz świata federacji IBF, i zasygnalizował chęć kolejnego starcia z Duboisem. Ci dwaj znają się już dobrze – w 2024 roku Dubois pokonał Hrgovića przez techniczny nokaut w ósmej rundzie, a teraz Chorwat chciałby rewanżu o kolejny pas.