„Długo nie chciał pokazać tego światu” – tak włoscy dziennikarze opisują prywatną stronę życia Roberta Kubicy, jedynego polskiego kierowcy, który dotarł do Formuły 1. Teraz jednak na łamach „Sport Week”, dodatku do „La Gazzetta dello Sport”, pojawiła się sesja zdjęciowa z jego domu w Toskanii.
Kubica ma 41 lat, a jego kariera obfitowała w zwroty, jakich mało kto w polskim sporcie doświadczył. W 2008 roku wygrał Grand Prix Kanady i skończył sezon na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata F1. Trzy lata później, podczas rajdu Ronde di Andorra, uległ wypadkowi, który na długo zmienił jego życie. Mimo to ze sportów motorowych nie zniknął – startował w WRC, w DTM, a później wrócił nawet do Formuły 1. Dziś jeździ w serii WEC, czyli w wyścigach długodystansowych. W 2025 roku wraz z Philipem Hansonem i Yifei Ye wygrał 24-godzinny wyścig Le Mans.
Jego związek z Włochami nie jest przypadkowy. Jako 13-latek wyjechał tam, by rozwijać karierę sportową, i to właśnie we Włoszech – w Toskanii, w miejscowości Forte dei Marmi, kilka kilometrów od morza – znajduje się jego dom. Sesję w tym domu sfotografował Michele Borzoni, włoski fotograf i laureat nagrody World Press Photo. Jego obiektyw uchwycił rzeczy, które mówią więcej niż jakikolwiek wywiad: symulator jazdy, półkę z trofeami i pamiątkami z kariery oraz profesjonalny rower stacjonarny.
Sąsiedzi z Forte dei Marmi
W tej samej sesji zdjęciowej, co Kubica, wziął udział Alessandro Petacchi – włoski kolarz, zwycięzca klasyfikacji punktowej Tour de France z 2010 roku, od lat jeden z bliskich znajomych polskiego kierowcy. To zestawienie nie jest dziełem przypadku, bo Forte dei Marmi od dawna przyciąga ludzi sportu i show-biznesu.
Miejscowość liczy zaledwie osiem tysięcy mieszkańców i leży na północnym wybrzeżu Toskanii. Jej lista mieszkańców i gości przypomina jednak raczej spis gwiazd. Przez lata mieszkał tam światowej sławy tenor Andrea Bocelli, który wciąż ma w Forte dei Marmi willę. Swoją posiadłość miał tam również Giorgio Armani, zmarły w zeszłym roku projektant. W takim sąsiedztwie Kubica, choć z dala od świateł F1, znalazł sobie miejsce, które – jak pokazuje włoska prasa – długo trzymał dla siebie.