Przemysław Saleta potwierdził w rozmowie z Interią, że obecnie przebywa w szpitalu. Od razu jednak zastrzegł — jego obecny stan nie jest powodem do paniki.
Wszyscy myślą lub boją się, że umieram
58-letni były bokser trafił na oddział na szczegółowe badania. To właśnie wtedy lekarze wykryli u niego niewydolność nerki. Dla niego samego nie jest to żadne zaskoczenie — jak przyznaje, choruje na nią od pięciu lat. Tyle samo czasu minęło od udaru, którego Saleta doświadczył i który — jak twierdzi — nie zostawił po sobie żadnych trwałych śladów.
Kłopoty zaczęły się nawarstwiać, gdy u sportowca pojawiło się migotanie przedsionków. Co ciekawe, w ogóle go nie czuł. „Natomiast jakiś czas temu pojawiło się migotanie przedsionków, którego nie odczuwałem. Nadwyrężyło ono moje serce, a to z kolei miało trochę wpływ na chorą nerkę”. Od wakacji parametry chorej nerki są gorsze, choć — jak zaznacza — w jej funkcjonowaniu nic się nie zmieniło.
Saleta od pięciu lat ma świadomość, że prędzej czy później czekają go dializy i przeszczep nerki. Gdy latem wyniki się pogorszyły, zdecydował się ruszyć z badaniami kwalifikacyjnymi do przeszczepu. Problem w tym, że takie wyniki ważne są tylko pół roku — na decyzję czasu więc nie zostało wiele.
Na razie jednak do samej wizji dializ bokser podchodzi z dystansem. „Lekarz na dializy chciałby mnie wrzucić natychmiast, ale ja nie widzę ani nie odczuwam takiej potrzeby. Być może jednak się na nie zdecyduję”.
Czy to echo oddanej nerki sprzed lat?
Artur Gac z Interii zapytał wprost, czy obecne problemy zdrowotne Salety mogą mieć związek z oddaniem nerki córce blisko dwie dekady temu. Saleta zaprzeczył bez wahania. „Nie, ponieważ te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego. Oddałem nerkę 19 lat temu. Nikt nie wie, co wydarzy się za 19 lat (…) Na pewno nie wiązałbym oddania jednej nerki z chorobą nerki”.
Ta historia zaczęła się w 2007 roku, gdy lekarze zdiagnozowali u córki Salety, Nicole, ostrą niewydolność nerek. Przemysław Saleta bez wahania zdecydował się wtedy oddać jej własną nerkę. Sama operacja nie przebiegła jednak gładko — doszło do krwotoku wewnętrznego i niewydolności oddechowej. Lekarze nie mieli wyjścia i wprowadzili boksera w stan śpiączki farmakologicznej.