Osiem pasów mistrzowskich w ośmiu różnych kategoriach wagowych, 150 milionów dolarów zarobione za jedną walkę — i mimo to kolejna przegrana wyborcza. Jak człowiek z takim CV trafia nagle do rządowej komisji ds. walki z ubóstwem? Odpowiedź w przypadku Manny’ego Pacquiao brzmi: długo, metodycznie i z kilkoma bolesnymi porażkami po drodze.
8 września filipiński bokser objął funkcję sekretarza i głównego koordynatora Narodowej Komisji ds. walki z ubóstwem, w skrócie NAPC. Nominacji dokonał prezydent kraju. To kolejny — choć nie pierwszy — rozdział politycznej kariery człowieka, który w 2015 roku stoczył najbardziej kasową walkę w historii boksu: pojedynek z Floydem Mayweatherem, za który Amerykanin zainkasował o 50 milionów dolarów więcej niż Filipińczyk.
Do polityki próbował wejść już w 2007 roku, startując do filipińskiej Izby Reprezentantów. Przegrał. Udało mu się dopiero w 2010 i 2013 roku, gdy dwukrotnie zdobywał mandat w parlamencie, reprezentując region Sarangani, skąd pochodzi. W 2016 roku poszedł o poziom wyżej: został senatorem na sześcioletnią kadencję, a w ogólnokrajowym głosowaniu zebrał ponad 16 milionów głosów, co dało mu 7. miejsce wśród wszystkich kandydatów.
Jako senator zgłosił 185 projektów ustaw. W życie weszło 36 — wynika z danych GMA News. Zarzucano mu przy tym niską frekwencję na obradach, co jednak nie powstrzymało go przed znacznie śmielszym krokiem.
Porażka w wyścigu o prezydenturę
W 2021 roku Pacquiao ogłosił start w wyborach prezydenckich. Ostatni przedwyborczy sondaż Pulse Asia dawał mu zaledwie 7 proc. poparcia — i sondaż się potwierdził. 9 maja 2022 roku zajął trzecie miejsce z wynikiem 6,81 proc., czyli 3 663 113 głosów. Wybory wygrał Ferdinand Marcos Jr. z wynikiem 58,77 proc. i ponad 31,6 milionami głosów — syn dyktatora, który rządził Filipinami w latach 1965-86. Drugie miejsce przypadło Leni Robredo, z wynikiem 27,94 proc., czyli ponad 15 milionów głosów. Na Filipinach nie ma drugiej tury głosowania prezydenckiego — zwycięzca od razu obejmuje urząd na sześć lat.
To nie był koniec porażek. W 2025 roku Pacquiao ponownie wystartował do Senatu, tym razem z ramienia ugrupowania związanego z prezydentem — i znów przegrał. W wyścigu o 12 z 24 miejsc w Senacie zajął dopiero 18. pozycję, choć kadencja senatora na Filipinach trwa sześć lat, a same wybory odbywają się co trzy.
W politycznym bagażu Pacquiao są też poglądy, które wywołały spore kontrowersje poza granicami kraju. Bokser opowiada się za przywróceniem kary śmierci i sprzeciwia się małżeństwom jednopłciowym. W 2016 roku porównał osoby żyjące w związkach jednopłciowych do zachowujących się „gorzej od zwierząt” — po tej wypowiedzi stracił kontrakt z Nike.
Mimo serii wyborczych niepowodzeń Pacquiao pozostał blisko władzy. Nowa funkcja w NAPC nie jest efektem wygranych wyborów, lecz prezydenckiej nominacji — i akurat ta droga okazała się dla byłego mistrza świata skuteczniejsza niż urna wyborcza.