„Chętnie stanę naprzeciwko w takim pojedynku” — mówi Michał Andryszak, weteran KSW, odpowiadając na otwartą deklarację Denisa Labrygi. Sam Labryga, w rozmowie z kanałem FanSportu.TV, nie owijał w bawełnę: jeśli nie dostanie walki na najbliższej gali FAME MMA, pójdzie szukać przeciwnika gdzie indziej. Gala, o której mowa, odbędzie się 17 października.
Te słowa odbiły się szerokim echem. Rafał Pustelnik, właściciel Kings Areny, w rozmowie z Kanałem Sportowym bez ogródek przyznał, że chciałby mieć Labrygę w swojej organizacji. „Będę się o to starał. Mogę o tym głośno mówić, że zależy nam na tym, żeby Denis Labryga walczył i reprezentował Kings Arenę w federacji sportowej” — przekazał Pustelnik.
Andryszak zgłasza się do walki
Na deklarację Labrygi zareagował też Michał Andryszak — zawodnik, którego fani KSW znają od lat. 34-latek stoczył w tej organizacji dziewięć walk. Był pretendentem do pasa mistrzowskiego KSW w wadze ciężkiej, a w Polsce to on pierwszy zmierzył się z Philem De Friesem. Dziś walczy w Fight Nation Championship — ostatnio przegrał tam z Martinem Baturem.
Labryga, związany z WCA Fight Team, w klatce pojawił się po raz ostatni w 2024 roku, na gali Babilon MMA 50. Zastopował tam Karola Frąckowiaka — debiutanta w MMA — już po dwóch minutach i dziesięciu sekundach. Samą organizację, prowadzoną przez Tomasza Babilońskiego, krytykowano za to starcie niemal od razu: zarzuty dotyczyły matchmakingu, czyli doboru przeciwnika.
W FAME MMA Labryga walczył też o tytuł — z Makhmudem Muradovem, byłym zawodnikiem UFC. Przegrał na punkty. Różnica wagi między obydwoma zawodnikami była wtedy znacząca i to właśnie ją wskazywano jako jeden z kluczowych czynników tamtej konfrontacji.
Co dalej z Labrygą? Scenariuszy jest kilka: zostanie w FAME MMA, przyjmie ofertę Kings Areny albo stanie w końcu naprzeciw Andryszaka. Odpowiedź przyniesie najbliższy czas — a konkretnie 17 października.