Ile nokdaunów trzeba przetrwać, żeby wygrać walkę wieczoru? W Legionowie Gracjan Szadziński poznał odpowiedź na własnej skórze, pokonując Hectora Lombarda w walce wieczoru gali Fight Mode 2.
Już w pierwszej rundzie Lombard trafił Polaka bardzo mocno i wysłał go do liczenia. Chwilę później Szadziński leżał na deskach po raz drugi, wciąż w tej samej rundzie. Wyglądało to na szybki koniec, i niekorzystny dla Polaka. Zamiast tego przyszła odpowiedź: mocna wymiana, w której tym razem Lombard wylądował na podłodze.
W drugiej rundzie tempo nie opadło ani trochę. Znów doszło do ostrej wymiany z bliskiego dystansu — Szadziński po raz kolejny posłał rywala na deski. Lombard odpowiedział w ostatnich sekundach rundy, trafiając mocno i zaliczając kolejny nokdaun. Czwarte liczenie w ciągu dwóch rund.
Trzecia runda ruszyła od kilku dobrych prostych Lombarda — jakby Kubańczyk postawił sobie za cel dokończyć to, co zaczął wcześniej. Szadziński miał inny plan. Odpowiedział serią ciosów, po której Lombard liczony był już na stojąco. Lekarz przerwał walkę w trzeciej rundzie. Lombard był mocno rozbity i porozcinany.
Kim jest pokonany rywal
Nominalna porażka niewiele mówi o karierze, jaką ma za sobą przeciwnik Szadzińskiego. Hector Lombard startował na Igrzyskach Olimpijskich w judo. Potem był mistrzem Bellatora, walczył w UFC, a w formule gołych pięści zdobył pas BKFC. Z takim nazwiskiem zmierzył się w Legionowie Szadziński — zawodnik, który ostatnie lata spędził głównie na galach freakowych, przede wszystkim w FAME.
Cztery liczenia po trzech rundach, po dwa z każdej strony — żadna z pięści nikogo nie oszczędzała. O wyniku zdecydowała wytrzymałość i ta ostatnia seria, po której lekarz nie miał już wyboru.