„Coś znaleźliśmy” – taki wniosek nasuwa się po spojrzeniu na tablicę czasów po trzecim treningu przed Grand Prix Bahrajnu, które jak w ostatnich sezonach odbywa się na torze Sepang w Malezji. Mercedes przywiózł na ten weekend pakiet poprawek, który miał przyspieszyć model W17 o około 0,3 sekundy. W sobotę rano te zmiany wreszcie zaczęły działać.
W piątek obraz wyglądał zupełnie inaczej. Andrea Kimi Antonelli i George Russell odstawali od reszty stawki i obie sesje treningowe skończyli poza czołówką. Dla zespołu, który rok wcześniej liczył się w walce o najwyższe cele, musiało to być spore rozczarowanie. Jak się okazało – tylko chwilowe.
W trzecim treningu Antonelli postawił wszystko na jedną kartę i zrobił różnicę. Włoch zanotował czas 1:36.302 i był najszybszy na torze Sepang. Max Verstappen, kierowca z największym doświadczeniem w stawce, uplasował się na drugim miejscu ze stratą 0,278 s. Trzeci był Isack Hadjar, 0,558 s za liderem.
Drugi samochód Mercedesa też złapał rytm. Russell zajął czwartą pozycję, tracąc 0,610 s do młodszego kolegi z zespołu. To wynik o klasę lepszy niż piątkowe zmagania, kiedy niemiecka ekipa wyglądała po prostu bezradnie.
Charles Leclerc, dzień wcześniej najszybszy w całej stawce, w sobotniej sesji spadł na piąte miejsce ze stratą 0,714 s. Za nim uplasował się Lewis Hamilton, 0,739 s za Antonellim. Duet z Ferrari nie znalazł odpowiedzi na poranną ofensywę Mercedesa.
Kierowcy McLarena zanotowali jak na swoje standardy najsłabszy wynik tego weekendu. Lando Norris był siódmy ze stratą 0,859 s, a Oscar Piastri zamknął pierwszą dziesiątkę na ósmej pozycji, 1,064 s za liderem.
Mercedes wraca do gry
Poprawa formy niemieckiego zespołu nie jest przypadkowa, jeśli spojrzeć na cały sezon. To Russell wygrał ostatnie Grand Prix Azerbejdżanu, a Antonelli – mimo młodego wieku i pierwszego pełnego sezonu w F1 – prowadzi obecnie w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Trzeci trening w Malezji pokazuje, że poprawki w W17 mogą dać zespołowi kolejny argument w walce o podium w niedzielę.
Pytanie brzmi, czy sobotnie tempo przetrwa do kwalifikacji i wyścigu. Verstappen i Hadjar udowodnili, że walka o pole position będzie wyrównana. Ferrari i McLaren z pewnością nie odpuszczą bez odpowiedzi.