Na torze Sepang, gdzie przez lata ścigały się bolidy w barwach Petronasa, znów usłyszymy warkot silników F1 – po dziewięciu latach przerwy. Sama rywalizacja będzie nosić jednak nietypową nazwę: GP Bahrajnu w Malezji. Mercedes nie wyjedzie na tor w standardowym malowaniu. Zespół przygotował coś specjalnie na tę okazję – wersję bolidu zadedykowaną swojemu tytularnemu sponsorowi.
Historia tego sojuszu sięga 2010 roku, gdy Mercedes wrócił do Formuły 1 jako zespół fabryczny. Od tamtego momentu nieodłącznym towarzyszem Niemców jest malezyjski koncern Petronas – paliwowy gigant dominujący na rynku azjatyckim. To nie jest przypadkowy dodatek do nazwy: Petronas figuruje w pełnej, oficjalnej nazwie zespołu z Brackley, a koncern dostarcza Mercedesowi paliwa i smary używane w bolidach.
Charakterystyczny, seledynowy odcień Petronasa od lat wyróżniał srebrne strzały na starcie. Zwykle pojawiał się na sekcjach bocznych i tylnym skrzydle, czasem też na przednim skrzydle i lusterkach. Na GP Bahrajnu rozgrywanym w Malezji ten kolor zajmie jednak znacznie więcej miejsca – niemal cały przód bolidu, sięgając aż okolic sekcji chłodzenia.
Nie pierwszy taki gest
Mercedes nie eksperymentuje z barwami sponsora po raz pierwszy. Podobny zabieg zespół zastosował już podczas GP Singapuru w sezonie 2024, gdy przód bolidów przyjął kolor malezyjskiego partnera. Tym razem symbolika jest jednak silniejsza. Chodzi o powrót na tor, z którym Petronas i Formuła 1 wyrosły niemal razem.
Zanim trafił do Mercedesa, Petronas znał F1 z czasów BMW Sauber, gdy za kierownicą siadał Robert Kubica. Jeszcze wcześniej, w 1995 roku, malezyjski koncern zadebiutował w Formule 1 jako partner zespołu Sauber. Skala działania tej firmy widać nie tylko na torze – w Kuala Lumpur Petronas wybudował dwie wieże o wysokości 451 metrów, które na długo zdefiniowały panoramę miasta. Co roku koncern organizuje też wydarzenie sponsorskie dla kibiców, w którym biorą udział kierowcy Mercedesa, a niegdyś także załoga BMW Sauber.