Niespełna trzy minuty. Tyle trwała w Belgradzie ostatnia walka Jana Błachowicza – zakończona seryjnymi ciosami niepokonanego Navajo Stirlinga już w pierwszej rundzie. Pierwotnie Polak miał ponownie stanąć naprzeciw Bogdana Guskova, z którym wcześniej zremisował, lecz rywala zmieniono na Nowozelandczyka tuż przed galą. Dla byłego mistrza UFC był to kolejny ciężki wieczór w karierze, która od ponad trzech lat nie przynosi mu ani jednego zwycięstwa.
Błachowicz nie wygrał w MMA od maja 2022 roku, gdy pokonał Aleksandara Rakicia. Od tamtej pory stoczył pięć walk – trzy przegrał, dwie zremisował. Na liście jego rywali z tego okresu są Magomed Ankalaev, Alex Pereira i Carlos Ulberg – a więc absolutna czołówka wagi półciężkiej UFC. Teraz dołączył do nich Stirling, który 21 listopada na gali UFC w Katarze zmierzy się z Jiřím Procházką. To dobrze pokazuje, jak wysoko mierzy zawodnik, który rozprawił się z Polakiem w niecałe trzy minuty.
Rysiewski widzi scenariusz na pożegnanie
W tym kontekście głos zabrał Wojsław Rysiewski, dyrektor sportowy federacji KSW. W rozmowie na kanale „Zurnalista.pl” ocenił, że najlepszym rozwiązaniem byłaby teraz pożegnalna walka Błachowicza z Mamedem Khalidovem. „Nie miałbym oporu, żeby to powiedzieć, bo Janek jest chyba na tyle świadomym gościem, że wie, że nadchodzi ten moment” – powiedział Rysiewski.
Dyrektor sportowy KSW nie krył, że widzi w takim starciu naturalne domknięcie kariery Błachowicza, który – zanim trafił do UFC – zdobywał pas mistrzowski właśnie w KSW. „No nie wyobrażam sobie lepszego zwieńczenia wspaniałej kariery” – dodał. Zastrzegł przy tym, że nie zna jeszcze efektów rozmów dotyczących ewentualnego starcia z Khalidovem.
Na razie żadna ze stron nie potwierdziła terminu takiej walki, nie ma też oficjalnego ogłoszenia samego pojedynku. Słowa Rysiewskiego to na razie deklaracja preferencji – nie zapowiedź konkretnej karty walk.