Czy prezydent Karol Nawrocki wybierze się w ten weekend do Koszalina, żeby dopingować kolegę sprzed lat? Kacper Meyna, mistrz Polski w wadze ciężkiej, wraca tam do ringu i sam przyznaje, że nie wykluczałby ponownej obecności głowy państwa na widowni.
W walce wieczoru gali KAPEO Rocky Boxing Night Meyna zmierzy się z Victorem Emilio Ramirezem, Argentyńczykiem, byłym mistrzem świata federacji WBO i IBF. Na szali będzie wakujący pas WBA Continental Heavyweight. Pierwotnie miało być zupełnie inaczej — rywalem Meyny miał zostać Damian Knyba. Ten jednak przyjął wyzwanie od Andy’ego Ruiza Juniora, więc organizatorzy musieli szukać nowego przeciwnika.
27-letni bokser opowiedział o przygotowaniach w rozmowie wyemitowanej przez portal Ringpolska.pl. „Przygotowania były ciężkie. Wszystko zrobione od deski do deski, również z regeneracją, więc zrobiłem 110 procent i jesteśmy przygotowani. Jeszcze w piątek ostatni sparing. Potem zregenerować się i walczymy” — powiedział Meyna.
Przyjaźń sprzed siedmiu lat
Karol Nawrocki nieraz kibicował Meynie na galach bokserskich, siadając w pierwszych rzędach jak zwykły fan. Tak było choćby w Kościerzynie, gdy Meyna mierzył się z Anthonym Wrightem podczas Rocky Boxing Night 24. Zapytany, czy prezydent zjawi się też w Koszalinie, bokser nie powiedział ani tak, ani nie. „Nie wiem czy możemy mówić, no ale powiedzmy tak – jak był w Kościerzynie, no to może być czasem w Koszalinie” — stwierdził Meyna.
To nie pierwszy raz, gdy Nawrocki wspiera Meynę z trybun — robił to jeszcze zanim objął urząd prezydencki. „Karol Nawrocki był też na walce z Kownackim. Wtedy jeszcze nie był prezydentem, ale był prezesem IPN-u” — przypomniał bokser. To właśnie w Instytucie Pamięci Narodowej, a wcześniej w Muzeum II Wojny Światowej, obecny prezydent pełnił funkcje kierownicze, zanim objął najwyższy urząd w państwie.
O swojej znajomości z Nawrockim Meyna mówił już w sierpniu ubiegłego roku, w rozmowie z Arturem Gacem dla Interii. „Znamy się siedem lat. Gdy był dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej, spotykaliśmy się codziennie na sali. Jak został prezesem IPN-u i był w Warszawie, wówczas widzieliśmy się mniej więcej raz w miesiącu. Jaką złapaliśmy relację? Można powiedzieć, że przyjaźń” — mówił wtedy bokser.