Na ostatniej gali Misfits Boxing w Miami spiker ogłosił nowe nazwisko na liście podpisanych zawodników – Amir Tyson. Syn legendarnego Mike’a Tysona związał się z organizacją zajmującą się walkami celebrytów wielowalkowym kontraktem.
Kto stanie naprzeciw Amira w debiucie – tego na razie nikt nie ujawnił. Sam zainteresowany nie krył za to, w jakim kierunku chciałby pchnąć karierę. Zapowiedział, że docelowo będzie dążył do starcia z Chasem DeMoorem, obecnym posiadaczem pasa mistrzowskiego wagi ciężkiej Misfits Boxing.
Adresatowi te słowa nie przypadły do gustu. Po zapowiedzi Amira doszło do ostrej wymiany zdań między obiema stronami, a DeMoor wszedł potem do ringu wyraźnie wściekły.
DeMoor ma już zresztą na koncie starcie z polskim zawodnikiem. W 2025 roku zmierzył się z Natanem Marconim i wygrał przed czasem w drugiej rundzie. Marconi nie krył jednak niezadowolenia z decyzji sędziego o przerwaniu walki.
Ojciec był przeciwny
Droga Amira do boksu nie była prosta. I to właśnie przez ojca. Mike Tyson przez lata zabraniał dzieciom podążania jego śladem, namawiając je zamiast tego do studiowania. Amir posłuchał – skończył dziennikarstwo, pracował w mediach, założył nawet własną markę odzieżową.
Marzenia o ringu jednak nie zniknęły. Już w 2021 roku zaczął publicznie mówić o możliwym starciu z Loganem albo Jakiem Paulem. Zapytany o to w jednym z podcastów Mike Tyson doradzał synowi raczej „wyluzować” i cieszyć się życiem, jakie ma.
Nazwisko Tyson w boksie wciąż waży wyjątkowo dużo. Mike zdobył pas mistrza świata wagi ciężkiej zawodowców w wieku zaledwie 20 lat – został wtedy najmłodszym mistrzem świata w historii tej kategorii. Czy syn zdoła choć w części nawiązać do tego dziedzictwa? Zobaczymy. Najpierw musi jednak wygrać debiut, a potem znaleźć sposób, żeby przekonać Chase’a DeMoora do wejścia z nim do ringu.