Formuła 1 zanotowała w 2025 roku rekordowe przychody. Zysk netto mimo to okazał się niższy niż rok wcześniej. Jak to możliwe? Odpowiedź kryje się w dokumentach finansowych spółki Formula One Management Limited, opublikowanych w brytyjskim rejestrze Companies House. Szczegółom raportu przyjrzał się portal racingnews365.com.
W sezonie 2025, w którym rozegrano 24 wyścigi, a mistrzem świata został Lando Norris z McLarena, przychody brutto F1 wyniosły 574,6 mln dolarów. To wyraźny skok w porównaniu z 526,0 mln dolarów osiągniętymi w 2024 roku — wzrost sięgnął blisko 9 proc. Spora część tych pieniędzy pochodzi z opłat, jakie organizatorzy Grand Prix płacą za miejsce w kalendarzu.
Rosły jednak i koszty. Koszty operacyjne zwiększyły się z 256,9 mln dolarów w 2024 roku do 277,0 mln dolarów w 2025 roku. Zysk brutto mimo to poszedł w górę, z 269,2 mln dolarów do 297,6 mln dolarów. Prawdziwy problem pojawił się jednak niżej w rachunku wyników. Koszty administracyjne sięgnęły tam 265,8 mln dolarów — to o około 24,9 mln dolarów więcej niż rok wcześniej.
To właśnie ten skok kosztów administracyjnych sprawił, że zysk operacyjny wzrósł tylko nieznacznie — z 28,2 mln dolarów w 2024 roku do 31,8 mln dolarów w 2025 roku. Zysk przed opodatkowaniem praktycznie stanął w miejscu: 26,7 mln dolarów rok wcześniej wobec 26,8 mln dolarów teraz. I tu paradoks — mimo rekordowych przychodów zysk netto spadł, z 39,4 mln dolarów w 2024 roku do 26,0 mln dolarów w 2025 roku. Częściowo tłumaczą to podatki. W 2025 roku F1 zapłaciła jedynie 738 tys. dolarów, podczas gdy rok wcześniej fiskus zabrał aż 12,7 mln dolarów — co jeszcze mocniej uwypukla spadek na poziomie zysku operacyjnego i przed opodatkowaniem.
Bliski Wschód namiesza w przyszłorocznym bilansie
Opublikowane liczby dotyczą wyłącznie 2025 roku. Nie uwzględniają więc wydarzeń, które już wpływają na kalendarz 2026 — w tym problemów z organizacją wyścigów na Bliskim Wschodzie. Wojna w regionie najprawdopodobniej doprowadzi do skrócenia sezonu z 24 do 22 rund. Kwietniowe GP Arabii Saudyjskiej już nie doszło do skutku, GP Bahrajnu przeniesiono do Malezji, a GP Kataru i GP Abu Zabi zostaną najpewniej odwołane.
Konsekwencje finansowe mogą być dotkliwe, bo zmiany w kalendarzu dotyczą akurat najbardziej kasowych wyścigów sezonu. Dla F1 może to oznaczać stratę sięgającą co najmniej 200 mln dolarów. Pełny obraz tego, jak mocno odbije się to na wynikach, poznamy dopiero po publikacji sprawozdań za 2026 rok. A na to trzeba będzie poczekać co najmniej do września 2027 roku.
Równolegle z wynikami finansowymi Formuła 1 szykuje się do zmiany adresu. Obecne biura znajdują się przy St James’s Market w Londynie, gdzie w 2017 roku podpisano 15-letnią umowę najmu z opcją wcześniejszego rozwiązania. Z tej opcji F1 zamierza skorzystać już w 2027 roku. W lutym 2026 roku podpisano umowę najmu nowej siedziby przy Broadway w Westminsterze, tuż obok Pałacu Buckingham i brytyjskiego parlamentu. Nowe biura mają być gotowe na początku 2027 roku, a kontrakt najmu — podobnie jak poprzedni — ma obowiązywać przez 15 lat.