„Stroll pukał do wszystkich drzwi, ale nikt nie wyraził wyraźnego zainteresowania dostarczaniem silników dla Astona Martina” — pisze na łamach motorsport.com włoski dziennikarz Franco Nugnes, opisując kulisy napiętych relacji między Aston Martinem a Hondą.
Honda i Aston Martin ruszyli razem od sezonu 2026, gdy Japończycy wrócili do Formuły 1 jako pełnoprawny dostawca jednostek napędowych. Brytyjska ekipa jest jedynym partnerem Hondy w tym projekcie. Na torze efekty tego mariażu są, mówiąc oszczędnie, skromne — Aston Martin zajmuje dziesiąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów z zaledwie trzema punktami.
Według Nugnesa istnieje realne ryzyko, że Lawrence Stroll zacznie rozglądać się za innym dostawcą silników. Nie chodzi jednak o nadchodzący sezon. Bolid na 2027 rok jest już rozwijany z myślą o jednostce Hondy, więc realnym horyzontem zmian byłby rok 2028. „O ile rozumiem, Honda zdała sobie sprawę, że musi znacząco poprawić jakość swojego układu napędowego. Istnieje ryzyko, że Lawrence Stroll zacznie szukać innego silnika – nie do 2027 roku, ponieważ samochód jest już w fazie rozwoju i wymiana silnika nie wchodzi w grę, ale z myślą o 2028 roku” — napisał Nugnes.
Problem w tym, że rynek nie odpowiada entuzjazmem. Nugnes ujawnił, że kanadyjski miliarder już sondował innych producentów, ale nikt nie wyraził wyraźnego zainteresowania dostarczaniem silników dla Astona Martina. Do tego dochodzą przepisy FIA — obowiązek dostarczenia jednostki napędowej zespołowi bez partnera może zostać nałożony na producenta mającego najmniejszą liczbę klientów. Jedną z wymienianych opcji jest Audi, które produkuje silniki wyłącznie dla własnej ekipy, choć Nugnes zaznacza, że i ta jednostka napędowa daleka jest od ideału.
Zmiana na szczycie programu silnikowego
W tle tych spekulacji Honda podjęła decyzję personalną. 14 września ogłosiła, że od 1 października 2026 roku Tetsushi Kakuda przestanie kierować programem rozwoju jednostki napędowej F1. Jego miejsce zajmie dotychczasowy zastępca, Yoichiro Fukao. Producent nazwał tę zmianę „planowaną transformacją” mającą przyspieszyć rozwój jednostki.
Nugnes nie kupuje tej narracji bez zastrzeżeń. „Jestem pewien, że to bardzo ważna wiadomość. Zazwyczaj nie zmieniają systemu przed końcem sezonu. Fakt, że usunęli osobę odpowiedzialną przed końcem mistrzostw, wskazuje na wyraźną zmianę strategii” — ocenił dziennikarz.
Fukao pracuje w Hondzie od 2002 roku i ma doświadczenie w programach Formuły 1 oraz MotoGP. Do tej pory odpowiadał m.in. za dział oprogramowania, pełniąc funkcję zastępcy lidera projektu F1. Nugnes zwraca uwagę, że jego poprzednik miał podobno obsesję na punkcie kontroli — nowy szef, jak sugeruje, może zapoczątkować nową falę pomysłów, które przyniosą korzyści Hondzie.
Na razie efektów widać niewiele. Honda wprowadziła zmodernizowaną specyfikację jednostki napędowej podczas GP Holandii, ale ta aktualizacja nie przełożyła się na przełom w wynikach Aston Martina.
Stawka tej rozgrywki jest wysoka dla obu stron. Jeśli Aston Martin zerwie współpracę z Hondą, producent zostanie bez klienta w F1, co w praktyce oznaczałoby opuszczenie stawki. Historia zna już podobny scenariusz. McLaren podpisał z Hondą kontrakt na dekadę, a współpraca przetrwała ostatecznie tylko trzy sezony, od 2015 do 2017 roku. McLaren zerwał wtedy kontrakt i przeniósł się na jednostki Renault, a Honda po tym rozstaniu pozostała w F1 jako partner silnikowy obecnego Visa Cash App RB, a następnie Red Bull Racing. To właśnie z silnikiem Hondy Max Verstappen zdobył swój pierwszy tytuł mistrzowski w 2021 roku — mimo że kilkanaście miesięcy wcześniej producent ogłosił opuszczenie F1, chcąc skupić się na elektryfikacji modeli drogowych. To wtedy Red Bull przekonał Hondę do dalszej produkcji silników, płacąc za to samodzielnie.
Obecne problemy mają swoje korzenie w reformie regulaminowej na sezon 2026, która zamroziła rozwój silników i skłoniła Hondę do zwolnienia sporej części inżynierów. Przy budowie tegorocznej jednostki napędowej producent zatrudnił osoby z mniejszym doświadczeniem — co, jak sugeruje Nugnes, może tłumaczyć trudności, z jakimi teraz boryka się Aston Martin.