Michał Michalski nie dał szans Radosławowi Paczuskiemu. Na gali XTB KSW 121 w Libercu przypieczętował zwycięstwo poddaniem już w pierwszej rundzie. Starcie wagi średniej zakończyło się duszeniem, zanim sędzia zdążył pomyśleć o przerwie między rundami.
Na papierze bilanse obu zawodników wyglądały podobnie. Paczuski wchodził do klatki z dorobkiem 8-4, Michalski z 15-6. Od pierwszych sekund to on jednak dyktował warunki i szybko sprowadził walkę do parteru. Paczuski się nie poddawał — po pierwszym obaleniu zdołał wrócić do stójki.
Chwila wytchnienia okazała się jednak krótka. Michalski obalił rywala po raz drugi, zaszedł mu za plecy i zacisnął duszenie, z którego tamten nie znalazł już wyjścia. Zawodnikowi Uniq Fight Club nie pozostało nic innego, jak odklepać matę — walka była skończona.
Powrót Michalskiego po porażce z Kuberskim
Dla 37-letniego Michalskiego to wygrana, na którą czekał — przerywa złą passę i wraca na zwycięską ścieżkę w KSW. W maju przegrał z Piotrem Kuberskim, tymczasowym mistrzem wagi średniej organizacji.
Dla 33-letniego Paczuskiego porażka w Libercu to co innego — koniec serii trzech zwycięstw z rzędu w KSW i zarazem trzecia przegrana w jego karierze MMA. Do MMA trafił z kickboxingu, gdzie sięgał po tytuły mistrza świata i mistrza Polski, a w muay thai wywalczył wicemistrzostwo Europy.