Druga runda, ring w Sofii. Nikolas Pawlik ląduje na macie po serii ciosów Ukraińca Maksyma Zymenki. Chwilę później sędzia interweniuje i odejmuje Polakowi punkt. Ćwierćfinał mistrzostw Europy zaczyna się wymykać spod kontroli.
W bułgarskiej stolicy od 17 września trwają bokserskie mistrzostwa Europy. Reprezentacja Polski wchodziła w kolejny dzień turnieju z bilansem 4:1 – do zwycięstw drużyny dołożyły wcześniej Natalia Kuczewska oraz Kinga Krówka. Tym razem na ring wyszedł 21-letni Nikolas Pawlik, walczący w kategorii do 55 kg. Dla niego był to już drugi pojedynek w Sofii. Wcześniej pokonał Gabora Virbana, teraz na jego drodze stanął Ukrainiec Maksym Zymenko.
Pierwsza runda należała jednoznacznie do Polaka – sędziowie punktowali ją 4:1 na jego korzyść. W drugiej odsłonie role się odwróciły. Zymenko zaczął trafiać coraz częściej, Pawlik na chwilę stracił równowagę i znalazł się na macie, a po zamieszaniu na ringu arbiter ukarał go odjęciem punktu. Skutek było widać na kartach: drugą rundę sędziowie przyznali Ukraińcowi 3:2.
W decydującej, trzeciej rundzie Pawlik odpowiedział tak, jak trzeba było odpowiedzieć. Znów zdominował wymianę ciosów i wygrał odsłonę 4:1. Ostateczne karty sędziowskie pokazały, jak wyrównana była cała walka: 28:28, 27:29, 29:27, 29:27, 28:28. Mimo remisowych kart u dwóch sędziów werdykt padł na korzyść Polaka.
Ręka Pawlika powędrowała w górę. Wraz z nią przyszedł awans – Nikolas Pawlik zameldował się w ćwierćfinale mistrzostw Europy w Sofii.