Czy Lewis Hamilton naprawdę spisał listę pracowników Ferrari do zwolnienia? Według włoskiego „Corriere della Sera” tak — gazeta twierdziła, że Brytyjczyk domagał się roszad kadrowych w zespole i sam wskazał nazwiska do wyrzucenia. Sam kierowca nie zostawił na tych doniesieniach suchej nitki.
Co ciekawe, „Corriere della Sera” nigdzie nie podała, kogo miałaby dotyczyć rzekoma lista Hamiltona. Włosi pisali też o ochłodzeniu relacji między Brytyjczykiem a szefem zespołu Fredericem Vasseurem, sugerując, że w Scuderii tli się głębszy konflikt.
Punktem wyjścia dla tych spekulacji były najwyraźniej dwa incydenty sprzed kilku tygodni. Podczas GP Holandii Hamilton skarżył się przez radio zespołowe, że zbyt długo musiał jechać za swoim partnerem z zespołu, tracąc czas w pościgu za podium. Jeszcze bardziej burzliwie zrobiło się na GP Włoch, gdzie Charles Leclerc wypchnął go z toru zaraz po starcie — Hamilton spadł wtedy aż na dziesiątą pozycję. Brytyjczyk miał wówczas dawać do zrozumienia, że to Vasseur jako szef zespołu powinien lepiej panować nad takimi sytuacjami na torze.
Relacja Hamiltona z Vasseurem nie zaczęła się zresztą w Maranello. Panowie znają się od 2006 roku, kiedy to pod wodzą Francuza Hamilton zdobył mistrzostwo w serii GP2 — właśnie ten sukces otworzył mu wtedy drzwi do Formuły 1.
„Nigdy nie prosiłem o wymianę kogokolwiek”
Hamilton nie czekał długo z odpowiedzią. Zabrał głos w mediach społecznościowych. „Nigdy nie prosiłem o wymianę kogokolwiek w moim zespole. Wszyscy, z którymi pracuję, dają z siebie wszystko każdego dnia, a ich zaangażowanie pcha nas naprzód” — napisał wprost.
„Zawsze staram się wzmacniać ludzi i podnosić ich, by byli jak najlepszą wersją siebie albo przynajmniej widzieli w sobie to, co najlepsze. Może nie zawsze mi się to udaje, ale to moja intencja i po to tu jestem. Wszyscy pracujemy razem i tak będzie dalej”
Kierowca nie ukrywa jednak, że po rozczarowującym sezonie 2025 rzeczywiście przeorganizował swoje najbliższe zaplecze techniczne. To była jego własna decyzja, nie żądanie czystki w całym zespole. Hamilton postawił na zmianę inżyniera wyścigowego, bo współpraca z Riccardo Adamim go nie satysfakcjonowała. Od sezonu 2026 na tym stanowisku pracuje Carlo Santi, wspierany przez Cedrica Grosjeana, który dołączył do Ferrari z McLarena.
Na torze Hamilton wciąż czeka na przełom. W czerwcu przeżył jednak ważną chwilę — pierwsze zwycięstwo w barwach Ferrari, wywalczone w GP Katalonii dzięki strategii z trzema pit-stopami. W klasyfikacji generalnej sezonu traci wciąż 101 punktów do prowadzącego Andrei Kimiego Antonellego — i ten dystans tłumaczy przynajmniej część napięcia wokół jego tegorocznych startów.