„Ruiz tak zbity, nie jest już ninja” — tak skomentowano występ Damiana Knyby, który pokonał byłego mistrza świata Andy’ego Ruiza Jr. To nie był jednostronny spacerek. Walka trwała aż do siódmej rundy, co doceniono jako wartość samą w sobie: „a siódma runda, no takie coś cenię”.
Zwycięstwo nad Ruizem to dla Knyby coś więcej niż kolejny wpis w karierze. To paliwo dla spekulacji, które już krążą po bokserskim środowisku. Padło nawet nazwisko Mosesa Itaumy — Anglika ze słowackimi korzeniami, który jak dotąd ma na koncie tylko jedną wpadkę: w jednej z walk trafił na deski.
Kabayel rozdmuchuje temat
Za pomysłem zestawienia Knyby z Itaumą stoi między innymi Agit Kabayel, który otwarcie promuje ten scenariusz. Sposób, w jaki to robi, nie umknął uwadze: „Kabayel wymyśla, jak dobry wujek poleca, docenia i bajki nam pisze”.
Nie brakuje jednak głosów chłodzących te oczekiwania. Autor tekstu przyznaje wprost, że taka walka na obecnym etapie po prostu „się nie spina” — i nie widzi w niej sensu.
Jedno pozostaje faktem: po pokonaniu Ruiza Damian Knyba awansował w rankingach wagi ciężkiej. Czy to wystarczy, żeby realnie postawić go naprzeciw Itaumy w ringu? To już zupełnie inna sprawa.