Jeszcze na początku czerwca Jakub Wikłacz miał walczyć w UFC. Zamiast tego trafił na leczenie – uszkodził żebro i staw obojczykowo-mostkowy. Kilka miesięcy później ogłasza powrót – i to od razu na jednej z najbardziej prestiżowych aren grapplingu.
Jakub Wikłacz wystąpi podczas Mistrzostw Świata ADCC 2026. Zawody ruszają 12 września w Krakowie.
Zawodnik nie ukrywał, że zaproszenie na ADCC to dla niego wyróżnienie, na które po prostu nie mógł powiedzieć „nie”. W programie Oktagon Live na Kanale Sportowym mówił wprost:
Mam w głowie tak, że jak dostaję takie wyróżnienie, jestem zaproszony i mam taką możliwość, to oczywiście nie odmawiam.
Grappling jako test przed powrotem
Przygotowania do startu w ADCC posłużyły Wikłaczowi do czegoś więcej niż tylko rywalizacji. Zawodnik przyznał, że ten okres traktował jako sprawdzian – dla organizmu i dla kontuzji. Chodziło o odpowiedź na jedno pytanie: czy nadszedł już moment na kolejną walkę.
„To się w sumie fajnie zbiegło, bo te przygotowania pod grappling, to był taki test dla mojego organizmu, dla mojej kontuzji, czy jest to odpowiedni moment, żeby wziąć walkę” – wyjaśnił zawodnik.
Do września Wikłacz ma więc czas, by w pełni odbudować formę i pokazać się na krakowskim turnieju w gronie najlepszych grapplerów świata.