Co właściwie zawiodło w rozmowach Szymona Kołeckiego z KSW o powrocie do organizacji? Sam zainteresowany nie ma wątpliwości — negocjacje rozbiły się o pieniądze, a dokładniej o propozycję finansową, którą otrzymał.
Kołecki potwierdził, że ponownie rozmawiał z KSW o powrocie do klatki. I tym razem, tak jak poprzednio, do porozumienia nie doszło.
„dostałem jakąś ofertę, oferta była słaba, odpisałem swoją propozycję i tylko dostałem odpowiedź po jakimś tam czasie, że nie, dziękujemy, i tyle”
Na odrzuceniu pierwszej propozycji się nie skończyło. Zawodnik wysłał do organizacji własną kontrofertę z warunkami, na jakich byłby gotów wrócić. KSW odrzuciło i to — i na tym rozmowy się zakończyły.
Kołecki zdradził też, jaki poziom warunków uznałby za satysfakcjonujący. Punktem odniesienia jest dla niego umowa, jaką miał podpisaną z KSW w latach 2019-2020.
„Gdybym dostał taką umowę, jak miałem z KSW w roku 2019-2020, to na pewno bym przyjął tę ofertę”
44 lata i bez zamiaru błaznować w sieci
Kołecki ma dziś 44 lata. Wiek wieku, ale o uwagę fanów kosztem własnej godności zabiegać nie zamierza.
„ja nie będę nigdy małpą na drutach pajacującą w internecie tylko po to, żeby wzbudzić zainteresowanie swoją osobą”
Te słowa dobrze oddają ton całej jego wypowiedzi. Były mistrz świata w podnoszeniu ciężarów mówi wprost: negocjacje z KSW utknęły w martwym punkcie, a on sam nie widzi powodu, by zmieniać swoje podejście tylko po to, żeby wrócić do federacji za wszelką cenę.