17 października Daniel Dubois znów stanie naprzeciw Fabio Wardleya. Brytyjczyk nie kryje, że liczy dni do tej daty — i wcale się z tym nie ukrywa. Chce powtórzyć majowy scenariusz, tyle że w jeszcze lepszym wydaniu.
Dubois (23-3, 22 KO) pokonał już Wardleya w maju, odbierając mu wówczas pas World Boxing Organization. To był moment przełomowy. Kariera Brytyjczyka wcześniej mocno się chwiała, a mimo to zdołał on sięgnąć po tytuł dwukrotnego mistrza świata wagi ciężkiej.
Wardley (20-1-1, 19 KO) wciąż jednak pozostaje groźny — na koncie ma tylko jedną porażkę i jeden remis. Dubois nie ukrywa szacunku dla stylu rywala. Mówi o nim jako o bojowniku, który lubi wymianę ciosów i potrafi dać kibicom prawdziwe widowisko.
Dubois: teraz to się zmienia
Mistrz przyznał, że po zwycięstwie nad Hrgoviciem nie doczekał się należytego uznania. To ma się jednak zmienić.
„Nie mogę się już doczekać, by znów to zrobić, znów pobić Wardleya, tylko jeszcze efektowniej, jeszcze bardziej przekonująco” — zapowiedział Dubois.
Deklaracja jest jasna: Dubois nie chce tylko powtórzyć majowego triumfu, ale zrobić to w bardziej dominującym stylu. Do starcia zostało już niewiele czasu — 17 października oczy fanów wagi ciężkiej znów skierują się na ten pojedynek.