Serbia jako pierwsza z rozstawionych drużyn nie zostawiła rywalkom złudzeń i pewnie przypieczętowała awans w 1/8 finału Mistrzostw Europy 2026 w siatkówce kobiet, pokonując Chorwację 3:1. Tego samego dnia z turniejem pożegnała się za to Francja – przegrała 0:3 i odpadła z rywalizacji.
Na tym jednak emocje się nie kończą. W poniedziałek na parkietach zaplanowano kolejne cztery mecze fazy 1/8 finału. W Polsce wszyscy będą patrzeć na Brno, gdzie o 15:00 reprezentacja Polski zagra z Portugalią.
Brno tego dnia zamieni się w prawdziwy siatkarski maraton. Zaraz po polskim pojedynku, o godzinie 16:00, na tej samej hali zmierzą się Włochy z Bułgarią. Wieczorem, o 19:00, przyjdzie czas na starcie gospodyń – Czech – ze Szwecją.
Trzy mecze, jedna hala
Terminarz ułożono tak, że Brno przez cały dzień pozostanie w centrum uwagi europejskiej siatkówki – trzy z czterech poniedziałkowych spotkań rozegrane zostaną właśnie tam. Dla kibiców, którzy zasiądą na trybunach, oznacza to blisko siedem godzin siatkówki na jednym obiekcie – od wczesnego popołudnia aż po wieczór.
Po niedzielnych niespodziankach – pewnym awansie Serbii i błyskawicznym pożegnaniu Francji – stawka poniedziałkowych meczów wyraźnie rośnie. Każdy z czterech zespołów grających dziś w Brnie zdaje sobie sprawę, że porażka oznacza koniec marzeń o dalszej części turnieju.