Kimi Antonelli jedzie w Monzy do domu, a mimo to wystartuje z dalszej części stawki. Dlaczego? Mercedes potwierdził, że młody Włoch przyjmie karę silnikową i rozpocznie Grand Prix Włoch z gorszej pozycji startowej.
Powód jest czysto techniczny. Zarówno Antonelli, jak i jego kolega z zespołu George Russell wyczerpali w tym sezonie limit wykorzystania niektórych komponentów jednostki napędowej – a to efekt kilku awarii. Regulamin nie zostawia tu pola do negocjacji: ktoś musi zapłacić karą na starcie.
O karze dla 20-letniego kierowcy Toto Wolff mówił już po Grand Prix Holandii w Zandvoort. Wcześniej podobną informację, w materiale podsumowującym weekend wyścigowy zespołu, przekazał Andrew Shovlin.
Sam Antonelli przyjął to bez zbędnych emocji. Cytowany przez La Gazzetta dello Sport, powiedział wprost: „Oczywiście to mój domowy wyścig, ale teraz bardziej skupiam się na mistrzostwach”.
„Nieuniknione będzie przyjęcie przez nas tej kary w pewnym momencie sezonu, więc trzeba ocenić, gdzie mogę dać sobie największą szansę na zredukowanie strat i wywalczenie dobrego wyniku. Monza jest zdecydowanie na szczycie listy pod kątem przyjęcia kary i postaramy się nadrobić te straty, by pojechać dobry wyścig przed kibicami”.
Russell na celowniku – Baku najbardziej prawdopodobne
Wolff nie krył też, że podobny los czeka Russella. Media typują Baku jako miejsce, gdzie Brytyjczyk przyjmie swoją karę silnikową.
54-letni szef Mercedesa uchylił rąbka tajemnicy, cytowany przez The Race. „Z George’em ciągle trwają dyskusje, czy też powinniśmy na to się zdecydować” – powiedział Wolff.
W przypadku Antonellego decyzja nie była przypadkowa – to właśnie na Monzy zespół liczy na największe odzyskanie strat, mimo słabszej pozycji startowej. U Russella kalkulacje wciąż trwają, a Baku pozostaje najczęściej wymienianym kandydatem.