Czy sędziowie Formuły 1 mieli rację, karząc Franco Colapinto dwukrotnie w jednym wyścigu na Holandii? Sam kierowca uważa, że nie. Jego sponsor zresztą też.
Kłopoty Argentyńczyka zaczęły się już na starcie, gdy złamał przepisy obowiązujące podczas żółtych flag. Nie zdołał w porę przerwać manewru wyprzedzania Yukiego Tsunody. Sędziowie nie mieli litości – nałożyli na niego karę przejazdu przez aleję serwisową. Bolało tym bardziej, że tuż przed karą kierowca Alpine zdążył wskoczyć do czołowej dziesiątki.
Colapinto nie krył rozgoryczenia. Werdykt sędziów nazwał „niezwykle surowym”. I na tym się nie skończyło – w tym samym wyścigu dostał drugą karę, tym razem 10-sekundową, znów za naruszenie przepisów w okresie żółtej flagi. Warto pamiętać, że dwanaście punktów karnych zebranych w ciągu roku kalendarzowego oznacza automatyczne zawieszenie na jeden wyścig.
Sponsor dołącza do krytyki
Głos w sprawie zabrał też Sean Summers, szef marketingu w Mercado Libre – firmie, która sponsoruje Colapinto. Summers nie przebierał w słowach. Wpis opublikował na platformie X, od razu oznaczając oficjalne konto FIA.
Sędziowie zabijają integralność F1
Mercado Libre związało się z Colapinto już przy jego debiucie w Williamsie podczas GP Włoch w 2024 roku. Od tego czasu firma poszerzyła współpracę i stała się jednym z głównych sponsorów zespołu Alpine.
Kontrowersje wokół kar nakładają się na słaby sezon Argentyńczyka pod względem wyników. W klasyfikacji 2026 roku Colapinto ma dotąd 19 punktów, podczas gdy jego zespołowy kolega Pierre Gasly zgromadził już 44. Różnica rzuca się w oczy tym bardziej, że Alpine stawia na rozwój bolidu – auto Gasly’ego otrzymało najnowsze ulepszenia modelu A526.