Rok 2009, gala KSW 12. Mariusz Pudzianowski debiutuje w organizacji KSW i w zaledwie 43 sekundy rozbija Marcina Najmana. Tak zaczęła się jedna z najgłośniejszych kart w historii polskiego MMA – „Pudzian” pisał ją przez kolejne 16 lat.
Po drodze były wzloty i upadki. W 2022 roku efektownie znokautował Michała Materlę, ale zaraz potem przyszły dwie porażki – z Mamedem Khalidovem i Arturem Szpilką. Ostatni rozdział zamknął się 26 kwietnia 2025 roku na gali XTB KSW 105, gdzie naprzeciwko stanął Brytyjczyk Eddie Hall. Starcie nie trwało długo – zaledwie 30 sekund pierwszej rundy wystarczyło, by Hall znokautował Polaka przez TKO po ciosach w parterze. Dla Brytyjczyka, który wchodził do walki z bilansem 1-0, było to drugie zwycięstwo w karierze. Pudzianowski zszedł z klatki z bilansem 17 wygranych i 10 porażek.
Wspomnienia sprzed lat MMA
Zamiast rozpamiętywać ostatnią porażkę, Pudzianowski w mediach społecznościowych cofnął się myślami do czasów sprzed startu w klatce. Wspomniał lata 2002, 2003, 2005, 2007 i 2008 – okres, w którym budował swoją legendę jeszcze przed wejściem do KSW. Do dziś pozostaje niepobitym rekordzistą pod względem liczby zwycięstw w tych zawodach.