Co robi zawodnik, gdy lekarze mówią mu wprost, że kariera się skończyła? Piotr Kuberski, obecny mistrz KSW, zna tę odpowiedź lepiej niż ktokolwiek inny w polskiej klatce.
Karierę w MMA rozpoczął w 2012 roku. Potem zapadła cisza. Sześć lat bez walki — winna była poważna kontuzja, która mogła przekreślić wszystko, zanim jeszcze na dobre się zaczęło.
O tamtym czasie Kuberski opowiedział w „Dzień Dobry TVN”. Przywołał słowa lekarzy usłyszane w najgorszym momencie: „Piotrek, daj sobie już spokój, bo nic z tego nie będzie”.
„Piotrek, daj sobie już spokój, bo nic z tego nie będzie”
On się nie poddał. Wrócił. W mediach społecznościowych napisał: „Warto mieć cel i uparcie do niego dążyć nawet wtedy, kiedy droga jest trudna, kiedy pojawiają się porażki, zwątpienie i momenty, w których najłatwiej byłoby się poddać”.
Starcie z niepokonanym Pawlakiem
Teraz czeka go kolejne wyzwanie. Najpewniej zmierzy się z Pawłem Pawlakiem, pełnoprawnym mistrzem wagi średniej KSW. A Pawlak to rywal wyjątkowo trudny do pokonania — w klatce KSW jeszcze nigdy nie przegrał.
Starcie dwóch mistrzów, jeśli dojdzie do skutku, będzie jednym z najbardziej wyczekiwanych pojedynków w organizacji. Dla Kuberskiego to kolejny rozdział historii, która zaczęła się od porażek i zwątpienia, a dziś prowadzi go na sam szczyt polskiego MMA.