Na Hungaroringu, podczas weekendu Grand Prix Węgier, Wiktor Stopa — Chief of Growth w Revolut — nie owijał w bawełnę. Formuła 1 to dla tej firmy nie kolejna pozycja w budżecie marketingowym. To zakład na coś znacznie poważniejszego.
„Bycie sponsorem tytularnym Audi Revolut F1 Team to nie jest dla nas zwykła umowa marketingowa” — powiedział Stopa.
Revolut jest sponsorem tytularnym zespołu Audi w Formule 1, który nosi oficjalną nazwę Audi Revolut F1 Team. Audi debiutuje w tym roku w F1, a brytyjski fintech wszedł w tę współpracę z pełnym rozmachem: stworzył wspólną kartę z Audi, dodał bilety na wyścigi F1 do programu lojalnościowego RevPoints i zintegrował Revolut Business w operacje finansowe całego zespołu. Wcześniej firma współpracowała z piłkarskim klubem Como — ale tamta skala to zupełnie inna liga.
Co zyskują polscy klienci?
Polska to dla Revoluta daleko nie peryferyjny rynek. Czwarty największy na świecie, z ponad 5,5 miliona klientów bankowych. Firma wywodzi się z Wielkiej Brytanii, ale Warszawa trafiła już na listę kluczowych lokalizacji obok Barcelony, Londynu, Paryża i Berlina. Revolut planuje otworzyć tu duże biuro i zatrudnić kilkaset kolejnych osób. Brzmi jak deklaracja, nie jak slajd z prezentacji inwestorskiej.
Dla zwykłego użytkownika partnerstwo z Audi F1 Team ma wymiar bardzo praktyczny. Każda płatność kartą Revolut zwiększa szansę na wygranie biletów na wyścig Formuły 1 — włącznie z wejściem do Paddock Clubu, do którego normalnie bardzo trudno się dostać. Program RevPoints zwraca użytkownikowi procent wydanych środków, a aplikacja oferuje też narzędzie do analizy budżetu. Nieźle jak na „zwykłą umowę marketingową”.
Ważnym krokiem w polskiej strategii było wdrożenie integracji z BLIK-iem — bez tego trudno byłoby w ogóle mówić o poważnej obecności na tutejszym rynku płatności. Revolut ma globalnie ponad 75 milionów klientów, a na Litwie oferuje już nawet kredyty hipoteczne. Polska wydaje się oczywistym kandydatem do kolejnych rozszerzeń oferty.
Jest jeszcze jeden wątek — ten, który może zelektryzować polskich fanów motorsportu. Stopa przyznał, że firma bardzo uważnie śledzi Formułę 2, gdzie ściga się młody Polak z ogromnym talentem, i że za kilka lat ten kierowca może trafić do F1. Nazwiska nie padło. Ale słowa brzmiały jak coś więcej niż kurtuazja.
Naszego dziennikarza na Węgry zaprosiła marka Revolut.