Czy walka sportowa może wywołać aż taką falę nienawiści, że jej uczestnik zaczyna dostawać groźby śmierci? W przypadku Dana Hookera — owszem.
5 września paryska Accor Arena będzie gospodarzem jednej z najbardziej wyczekiwanych gal UFC we Francji. W karcie walk znajdzie się debiut Salahdine’a Parnasse’a — 28-letniego Francuza, który przez lata był jedną z największych gwiazd KSW. Parnasse zdobył w tej organizacji pasy mistrzowskie w dwóch kategoriach wagowych. Teraz wkracza na największą scenę MMA.
Jego rywalem będzie Dan Hooker — nowozelandzki weteran UFC. Pojedynek rozegra się w kategorii lekkiej, do 155 funtów. Nim jednak obaj zawodnicy wejdą do oktagonu, Hooker musi zmierzyć się z czymś, czego po ogłoszeniu walki zupełnie się nie spodziewał.
„Francuzi piszą do mnie po francusku i mówią mi, że umrę”
Zaraz po oficjalnym ogłoszeniu starcia Hooker zaczął otrzymywać groźby od części sympatyków Parnasse’a. Wiadomości pisano po francusku — dotyczyły jego przyjazdu do Paryża. Nowozelandczyk nie zamierzał milczeć.
„Groźby śmierci są skandaliczne. Nie dostawałem ich, kiedy walczyłem z BSD. Francuzi piszą do mnie po francusku i mówią mi, że umrę. Kimkolwiek są fani tego skurczybyka – są koszmarni. To będzie naprawdę miłe uczucie, móc zgasić światło temu dzieciakowi.”
Hooker jednym zdaniem potępił zachowanie kibiców i zapowiedział pokonanie Parnasse’a. Przekaz jest prosty: grożenie mu przed walką to najgorszy możliwy pomysł.