Magomed „Chanko” Zaynukov pokonał Damiana „Rzeźnika” Rzepeckiego na pełnym dystansie podczas gali UFC Abu Zabi. Dagestańczyk po walce nie szczędził słów – ani pod adresem pokonanego rywala, ani pod adresem Ilii Topurii. Tyle że w przypadku Gruzina nie chodziło o komplementy.
Zaynukov funkcjonuje w świecie MMA pod pseudonimami „Chanko” i „John Pork”. Pochodzi z Dagestanu i jest związany z ekipą Khabiba Nurmagomedova oraz szkołą Abdulmanapa Nurmagomedova. Ta przynależność nabrała szczególnego znaczenia jeszcze przed walką – Rzepecki zapowiedział bowiem, że ich starcie to w istocie konfrontacja dwóch obozów: Ilii Topurii i Khabiba Nurmagomedova.
Wyzwanie rzucone Topurii prosto z oktagonu
Zaynukov nie czekał z odpowiedzią. Stojąc jeszcze w klatce, tuż po zakończeniu walki, zwrócił się bezpośrednio do „El Matadora”:
„Cześć, Ilio Topurio! Musiałem spełnić pokładane we mnie oczekiwania, bo mój rywal dużo gadał i robił wielki halo z tego, że jest w ekipie Topurii. Czy oni wszyscy nie są świadomi, że jesteśmy z ekipy Khabiba? Ze szkoły Abdulmanapa Nurmagomedova? Nie ma dla nas znaczenia, z kim walczymy! Jesteśmy gotowi na każdego!”
Już po wyjściu z klatki Zaynukov wrócił do swoich przedwalkowych zapowiedzi:
„Mówiłem, że spełnię wasze nadzieje. Mówiłem, że będzie dużo krwi. Obiecałem i obietnice spełniłem! Było widowisko i dużo krwi.”
Ostry ton wobec obozu Topurii nie przeszkodził mu jednak znaleźć ciepłych słów dla samego Rzepeckiego. „Duży szacunek dla mojego przeciwnika. Był bardzo mocny” – powiedział po walce.
Na konferencji prasowej prowokacje pod adresem Gruzina przybrały jeszcze ostrzejszą formę. „Gdyby to on był dziś na miejscu mojego rywala, to z jego twarzą zrobiłbym to samo” – oświadczył Dagestańczyk. Poszedł jeszcze dalej: „Nie mają pojęcia, jak wygląda życie w Machaczkale. Nie widzieli tego, co myśmy widzieli. Nie miałby szans, żeby opuścić ten pokój”.
Swoją filozofię walki Zaynukov streścił krótko. „Ktokolwiek staje naprzeciwko mnie, moim celem jest zawsze sprzątnięcie go. Z założenia nie ma znaczenia, kto to jest” – powiedział na konferencji. Ilia Topuria, Gruzin walczący w UFC pod pseudonimem „El Matador”, ma więc powody, by potraktować te słowa jako bezpośrednie zaproszenie do oktagonu.