Carlos Sainz z Williamsa przeszedł do historii Formuły 1 — ale nie w sposób, o jakim marzy jakikolwiek kierowca. Jako pierwszy zawodnik w dziejach serii otrzymał karę doliczenia okrążenia do klasyfikacji wyścigu. Werdykt ogłoszono kilka godzin po zakończeniu Grand Prix Wielkiej Brytanii na Silverstone, a jego skutki były druzgocące.
Na metę Sainz wjechał na dwunastym miejscu. Po karze wylądował na siedemnastym. Powodem był nieprawidłowy manewr wyprzedzenia samochodu bezpieczeństwa w końcówce wyścigu. Rywalizacja zamknęła się bowiem w warunkach neutralizacji, a przepisy pozwalały na wyprzedzanie safety cara wyłącznie zdublowanym bolidom — i to jedynie na przedostatnim okrążeniu.
Błąd Williamsa, nie Sainza
Sędziowie drobiazgowo odtworzyli sekwencję zdarzeń. Wysłuchali przedstawiciela zespołu, przeanalizowali dane z systemów pozycjonowania, nagrania wideo, czasy okrążeń i materiał z kamer pokładowych. Obraz wyłaniający się z analizy był skomplikowany — werdykt już nie.
Bolid numer 55 był co prawda zdublowany na linii samochodu bezpieczeństwa w momencie wjazdu do alei serwisowej, jednak ze względu na specyficzną konfigurację toru i pitlane’u na Silverstone tymczasowo oddublował się, zanim przeciął linię na końcu okrążenia. W świetle artykułu B5.13.4 c) bolid Sainza nie był zdublowany w chwili wyświetlenia komunikatu „zdublowane bolidy mogą wyprzedzać” — i tym samym nie miał prawa do wyprzedzenia safety cara.
Williams w pokoju sędziowskim przyznał się do dwóch błędów. Inżynierowie nie zauważyli, że Sainz nie figuruje na liście kierowców uprawnionych do oddublowania, i nie dostrzegli, że w regulaminowym punkcie referencyjnym kierowca nie był zdublowany. Jeden sygnał z alei serwisowej — i Sainz ruszył do wyprzedzenia, do którego nie miał prawa.
Całe zamieszanie zapoczątkowało 46. okrążenie, gdy Max Verstappen rozbił bolid w zakręcie Stowe. Wprowadzony wówczas safety car nie zjechał z toru aż do flagi w szachownicę, którą jako pierwszy odebrał Charles Leclerc. Sainz był jedynym Williamsem na mecie — teamowy kolega Alexander Albon odpadł już na okrążeniu 43. po uszkodzeniach z kolizji z Oliverem Bearmanem na starcie wyścigu.
Kara pozostaje bezprecedensowa. Żaden kierowca F1 nigdy wcześniej nie otrzymał sankcji w postaci doliczenia okrążenia. Dla Williamsa to kosztowna lekcja: jedno przeoczenie w komunikacji z boksu wystarczyło, by dwunaste miejsce zamieniło się w siedemnaste.