Zarządzanie energią może zmienić oblicze jednego z najsłynniejszych torów w historii Formuły 1. Przed Grand Prix Wielkiej Brytanii 2026 kierowcy biją na alarm: nowe regulacje techniczne grożą pozbawieniem Silverstone jego charakteru – a legendarny kompleks Maggotts i Becketts może przestać być tym, czym był przez dekady.
Pierwszy w historii wyścig zaliczany do mistrzostw świata Formuły 1 odbył się właśnie na tym torze – 13 maja 1950 roku. Siedemdziesiąt sześć lat później ten sam obiekt staje przed zupełnie innym wyzwaniem. Na czwartkowej konferencji prasowej przed GP Wielkiej Brytanii 2026 kierowcy nie kryli niepokoju.
Hamilton: „Zupełnie inny tor”
Temat problemów z zarządzaniem energią jako pierwszy podjął Max Verstappen – jeszcze podczas weekendu w Austrii. W Silverstone pałeczkę przejął Lewis Hamilton: rekordzista toru, siedmiokrotny mistrz świata, a od sezonu 2026 kierowca Ferrari.
„Myślę, że to będzie bezprecedensowy weekend pod względem dostarczania mocy.”
Hamilton wyjaśnił mechanizm problemu bez ogródek: brakuje energii w akumulatorach, jest tylko kilka zakrętów, na których można je podładować, więc system MGU-K będzie wyłączony przez dużą część okrążenia. Na wykresach prędkości widać, że bolidy zaczną tracić moc hybrydową już na wejściu w zakręt Copse. Skutek? Maggotts i Becketts nie będą już takie same – kierowcy będą musieli przez pewien czas odpuszczać gaz i jechać rozpędem. „To więc po prostu zupełnie inny tor” – skwitował Brytyjczyk.
Ogłoszony przed weekendem niski limit energetyczny dotyczący kwalifikacji tylko potęguje obawy. Sergio Perez nie miał wątpliwości co do skali wyzwania.
„Myślę, że to prawdopodobnie największy test, z jakim się do tej pory mierzymy od czasu Miami. Inne tory nie były tak krytyczne pod względem zarządzania energią.”
Fernando Alonso, dwukrotny mistrz świata jeżdżący dla Astona Martina, poszedł w swojej ocenie jeszcze dalej. Stwierdził wprost, że jazda bolidami F1 2026 na Silverstone nie będzie sprawiać frajdy – ani kierowcom, ani widzom. Wskazał też, dlaczego efekt jest podwójnie dotkliwy: kiedy moc spada w zakrętach, wyższy opór aerodynamiczny i opór toczenia opon przy skręcaniu kół tylko pogłębiają utratę prędkości.
Ollie Bearman z Haasa ujął to jeszcze dosadniej. Sekcja Maggotts i Becketts – jedna z najbardziej wymagających odwagi na całym kalendarzu – w sezonie 2026 wydaje się być po prostu jednym zakrętem, a fragmenty przed nią pokonuje się tak wolno z powodu braku mocy, że właściwie nie są to już zakręty. Jego kolega z zespołu Esteban Ocon przyznał, że choć w pierwszym zakręcie wciąż będzie dostępna pełna moc hybrydowa, dalej jazda z pełnym gazem nie daje już takiej satysfakcji jak w poprzednich latach.
Franco Colapinto z Alpine zaznaczył, że problemy nie są dla nikogo niespodzianką. Przed rozpoczęciem sezonu wiadomo było, że Silverstone, Australia i Suzuka będą torami trudnymi pod względem energii – ze względu na długie proste i niemal całkowity brak stref hamowania. Zmiany regulaminowe wprowadzone przed GP Miami 2026 zmniejszyły odzyskiwanie energii, co pomaga kierowcom utrzymać pełny gaz w szybkich sekcjach zakrętów – ale na Silverstone to może nie wystarczyć.
Jedynym głosem w obronie nowych regulacji był George Russell – lider formy po zwycięstwie w ostatnim wyścigu i drugi w klasyfikacji generalnej. Przed tym weekendem to on jako jedyny otwarcie pochwalił nowe przepisy. Przypomniał, że tory najbardziej wymagające pod względem energii – Melbourne i Chiny – przyniosły jak dotąd lepsze ściganie niż w przeszłości. Co do kibiców? Na Silverstone spodziewanych jest ich około 600 000 i – jak zauważył Russell – prawdopodobnie nie przejmują się zbytnio zarządzaniem energią.
Odpowiedzią na narastającą krytykę są zapowiedziane przez F1 i FIA zmiany w podziale mocy, które mają obowiązywać od sezonu 2027. Na razie jednak kierowcy muszą zmierzyć się z Silverstone takim, jakie jest – i z bolidem, który na słynnych zakrętach może okazać się zupełnie inną maszyną niż ta, którą kibice pamiętają.