Nieco ponad półtorej minuty — i po wszystkim. W Radomiu, na gali KSW 119, Adam Masaev rozstrzygnął jedną z walk wieczoru w sposób, który nie pozostawiał złudzeń. Czeczeński zawodnik, podopieczny Mameda Khalidova, techniką balacha poddał Konrada Rusińskiego, a chwilę później za kulisami rozgorzała wymiana zdań, którą uchwyciły kamery.
Masaev — kibice zdążyli już go ochrzcić przydomkiem „Młody Mamed” — od pierwszego gongu nie dał rywalowi chwili oddechu. Balacha, czyli dźwignia na bark wykonana w parterze, zakończyła starcie, zanim zdążyło się na dobre rozkręcić. Krótko i bez pardonu.
Khalidov kontra Oniszczuk: słowa, które nagrały kamery
Oklaski jeszcze nie ucichły, a za kulisami doszło już do spięcia uwiecznionego przez kamery KSW. Kamil Oniszczuk, związany z narożnikiem pokonanego Rusińskiego, rzucił w stronę Khalidova prowokacyjne pytanie:
„Chimaev to jest trochę wyżej, nie?”
Nawiązanie do Khamzata Chimaeva — jednego z najbardziej rozpoznawalnych czeczeńskich zawodników na światowej scenie MMA — było czytelne jak na dłoni. Khalidov, zawodnik klubu Arrachion, nie zamierzał jednak milczeć. Odpowiedział spokojnie, lecz z żelazną precyzją:
„No ale to jest Masaev, on nie jest Chimaev. Nie jest Chimaev. To Masaev.”
Trzy zdania. Żadnego zbędnego słowa. Khalidov dał tym samym jasno do zrozumienia, że jego podopieczny nie potrzebuje cudzego nazwiska, żeby budować własną wartość. Całe zajście operatorzy federacji zarejestrowali i szybko trafiło ono do sieci.
Gala KSW 119 odbyła się w Radomiu. Zwycięstwo Masaeva i powalcowe spięcie to z pewnością nie ostatnie słowo w tej historii.