Gdy Aleksander Usyk złożył pas WBA wagi ciężkiej, federacja nie potrzebowała wiele czasu na reakcję. Rosjanin Murat Gasijew, figurujący dotąd w dokumentach jako „mistrz regularny”, z dnia na dzień stał się pełnoprawnym czempionem.
Na konto Gasijewa składają się 33 zwycięstwa, zaledwie 2 porażki i 26 nokautów. Bilans trudny do zbagatelizowania. Już 11 lipca stanie do pierwszej obrony nowego tytułu — w Moskwie, na własnym terenie.
Po drugiej stronie ringu stanie Francuz Tony Yoka, złoty medalista olimpijski z Rio 2016. Na papierze asymetria jest jednak wyraźna: Yoka ma rekord 15-3 z 12 nokautami i w najnowszym rankingu WBA zajmuje dopiero 14. miejsce. Przed własną publicznością Gasijew będzie zdecydowanym faworytem.
Cztery pasy, czterech mistrzów — prawie
Awans Gasijewa to jeden z elementów szerszego przetasowania na szczycie dywizji po odejściu Usyka. Pas WBO powędrował do Daniela Duboisa — 23 wygrane, 3 porażki, 22 nokauty. WBC z kolei postawiło na niepokonanego Agita Kabayela: 27 zwycięstw, 0 porażek, 19 nokautów.
Jedynym pasem wciąż bez właściciela pozostaje ten należący do IBF. Federacja podjęła już kroki, by zapełnić tę lukę. Gdy i to się stanie, waga ciężka wkroczy w nową erę — bez Usyka, za to z czterema głodnymi mistrzami.