Sześć okrążeń. Tyle Red Bull przetrzymał Verstappena na torze po drugim pit stopie Russella – z ponad dziesięciosekundową stratą do odrobienia. Holender gonił, skracał, ale nie doścignął. George Russell wygrał Grand Prix Austrii 2026 na Red Bull Ring, zapisując na liczniku czas 1:26:37.979.
Max Verstappen (Red Bull) dojechał drugi, tracąc do Russella zaledwie 1,611 sekundy. Trzecią lokatę wywalczył Kimi Antonelli (Mercedes) ze stratą 1,986 sekundy. Osiemnastolatek na ostatnim okrążeniu dosiadł się na ogon Verstappena, lecz nie zdążył nawet pomyśleć o ataku. Całe podium zmieściło się w niecałych dwóch sekundach. Trudno wyobrazić sobie ciasniejszą końcówkę.
Jak Russell wygrał wyścig, który mógł przegrać
Russell startował z pole position, Verstappen zaś z piątego miejsca na siatce. Holender szybko odrabiał straty, ale na 11. i 12. okrążeniu stoczył dwa twarde pojedynki z Hamiltonem i stracił przy tym około trzech sekund. Na mecie 12. kółka jego dystans do Russella urósł już do 6,1 sekundy.
Wyścig rozstrzygnęły pit stopy. Verstappen zjechał do alei serwisowej okrążenie przed liderem, dając Russellowi chwilę na czystym powietrzu. Przed drugim zjazdem Anglika różnica między nimi wynosiła 1,3 sekundy. Russell zjechał jako pierwszy spośród czołówki i wyjechał z prowadzeniem. Red Bull odpowiedział, zostawiając Verstappena na torze przez kolejne sześć okrążeń – i właśnie ta decyzja kosztowała go zwycięstwo.
Antonelli rozgrywał własną partię. Pierwszy pit stop wykonał pięć okrążeń po Russellu, drugi – osiem okrążeń po nim. Pierwszy zjazd trafił tuż przed pojawieniem się wirtualnej neutralizacji, co poprawiło mu pozycję. Na 12. okrążeniu Włoch tracił do Russella 7,5 sekundy – do końca wyścigu zdołał zniwelować tę lukę niemal do zera.
Za podium Oscar Piastri (McLaren) zajął czwarte miejsce ze stratą 21,809 sekundy, Lewis Hamilton (Ferrari) piąte – 26,393 sekundy za Russellem. Hamilton próbował jeszcze zagrać vabanque: podczas wirtualnej neutralizacji założył miękkie opony, jednak nie zdołał dzięki temu nadrobić czasu. Isack Hadjar (Red Bull) dojechał szósty, Lando Norris siódmy – mimo problemów z hamulcami od pierwszego metra wyścigu. Charles Leclerc (Ferrari) zamknął strefę punktową na ósmym miejscu.
Dziewiątą i dziesiątą lokatę zajęli Liam Lawson i Arvid Lindblad (obaj Racing Bulls), obaj ze stratą jednego okrążenia. Red Bull wprowadził przed tym wyścigiem duże zmiany do bolidu i oba auta dotarły do mety z punktami.
Wyścig miał też swoje ofiary. Temperatura nawierzchni przekraczała 50 stopni Celsjusza i dawała się we znaki już od początku. Obaj kierowcy Cadillaca – Sergio Perez i Valtteri Bottas – wycofali się z powodu przegrzania hamulców. Carlos Sainz (Williams) i Lance Stroll (Aston Martin) również nie ujrzeli mety. Łącznie czterech kierowców odpadło z rywalizacji, a co najmniej dwie awarie można złożyć na karb upału.
W trakcie wyścigu doszło do dwóch krótkich wirtualnych neutralizacji – pierwsza była konieczna, by ściągnąć bolid Sainza, druga, by zebrać połamany pachołek. Alpine nie zdobyło ani jednego punktu, co zdarzyło się po raz pierwszy w tym sezonie. Gasly finiszował trzynasty, Colapinto piętnasty.
Po wyścigu szef Mercedesa Toto Wolff nie ukrywał optymizmu. Stwierdził, że w tunelu aerodynamicznym czeka „spory pakiet poprawek, który na papierze zapewni im spore zyski czasowe, ale jeszcze go nie wprowadzają na tor”. Wolff zaznaczył też, że Ferrari w tym roku zużyło już dużą część dostępnego budżetu, co może odbić się na wynikach Scuderii w drugiej połowie sezonu.
Triumf w Spielbergu pozwolił Russellowi wrócić na drugie miejsce w klasyfikacji kierowców. Za tydzień Formuła 1 przenosi się na Silverstone – GP Wielkiej Brytanii będzie weekendem sprinterskim.