Transmisja zaczynała się od świętowania. Vladyslav „Kvem” Korol i Eternal Fire właśnie wygrali mecz w Stake Ranked Episode 5, a on usiadł przed kamerą na stream Leniniwa, żeby pogadać z widzami. Wystarczyło jedno pytanie o pieniądze, żeby atmosfera się zmieniła.
„Nie otrzymałem żadnych pieniędzy z naklejek z Budapest Major” — powiedział Kvem, odnosząc się do swojej byłej organizacji Passion UA. Według jego własnych szacunków mowa o sumie rzędu 60–70 tysięcy dolarów. To nie drobna zaliczka, a kwota, którą zawodnik uznaje po prostu za przepadłą.
I to nie jedyna zaległość, o której mówi Kvem. Twierdzi, że Passion UA wciąż nie rozliczyło się za transfer try z Imperial, a do tego nie zapłaciło za przejście Senzu do The MongolZ. Różne transakcje, różni zawodnicy — a wspólny mianownik wciąż ten sam: brak pieniędzy na koncie.
Bootcamp na Łotwie i podejrzenia wobec Rjabovsa
Najdalej idące podejrzenie Kvema dotyczy tego, gdzie w ogóle mogły wylądować te środki. Jego zdaniem Artemijs Rjabovs wykorzystał dochody z naklejek do wybudowania obiektu bootcampowego na Łotwie. Co więcej, sam obiekt — jak twierdzi Kvem — został później przekazany osobom trzecim z kręgu Rjabovsa. Układa się to w pewien zamknięty obieg: pieniądze zawodników stały się nieruchomością, a nieruchomość — czyjąś prywatną korzyścią.
To nie odosobniony przypadek. Podczas Esports World Cup w Paryżu Kvem rozmawiał z innymi byłymi zawodnikami Passion UA, a część z nich, jak sam relacjonuje, poważnie myśli już o wynajęciu prawnika i wejściu na ścieżkę sądową. Kvem wspomniał również o możliwym postępowaniu prawnym wobec CEO swojej byłej organizacji.
Tło tej sprawy to miesiące narastającego kryzysu. W 2026 roku Passion UA zaczęło zmagać się z problemami finansowymi, zalegając z wypłatami wobec byłych zawodników i pracowników. W maju organizacja zaczęła ograniczać działalność i rozwiązała skład CS2. Miesiąc później współzałożyciel klubu Oleksandr Zinchenko ogłosił, że kończy swoje zaangażowanie w projekt. We wrześniu Passion UA formalnie otworzyło dobrowolne postępowanie likwidacyjne — i od tego momentu trudno już mówić o zwykłym „przejściowym kryzysie”.
Dla Kvema i jego kolegów z dawnej drużyny to już nie spór o liczby na papierze. To pytanie, czy organizacja, która zniknęła z mapy esportu, kiedykolwiek odda to, co — jak twierdzą zawodnicy — było im należne od początku.