Kierowcy Mercedesa tak naprawdę wystarczy już mały krok
Kimi Antonelli, 20-letni kierowca Mercedesa, może przypieczętować tytuł mistrza świata sezonu 2026 już w Meksyku, i to zdobywając zaledwie 2 punkty. Pochodzący z Bolonii zawodnik miał już wcześniej podobną okazję w zasięgu ręki – pierwsza szansa na matematyczne zapewnienie sobie trofeum nadarzyła się podczas Grand Prix USA. Wtedy nie domknął tematu do końca, ale wynik rundy w Teksasie i tak znacznie ułatwił mu sytuację.
Po Austin realne szanse na odebranie mu tytułu zachowali tylko dwaj kierowcy – George Russell i Lewis Hamilton. Ich straty do Antonelliego są ogromne: odpowiednio 123 i 124 punkty. Żeby po wyścigu na torze im. Braci Rodriguez walka o mistrzostwo wciąż miała sens, ta różnica musiałaby zejść poniżej 100 oczek. Zakładając, że do końca sezonu kalendarz nie ulegnie zmianom.
Wystarczy dziewiąte miejsce
Dla Włocha scenariusz jest prosty: pierwsza dziewiątka w Grand Prix Meksyku i jest oficjalnie mistrzem świata sezonu 2026. Co więcej, tytuł może dać mu nawet słabszy wynik – w klasyfikacji ogólnej Antonelli ma przewagę wynikającą z liczby zwycięstw w tym sezonie, a ma ich na koncie dziewięć.
Jest też wariant, w którym Antonelli nie musiałby zdobyć ani jednego punktu. Wystarczyłoby, że w Meksyku wyścigu nie wygra ani Russell, ani Hamilton. Jedyna sytuacja wymagająca od niego realnego wysiłku to zwycięstwo jego zespołowego kolegi – wtedy sam musiałby skończyć na 10. miejscu, by zapewnić sobie tytuł.
W Meksyku chodzi jednak nie tylko o klasyfikację kierowców. Mercedes może sięgnąć po pierwszy od 2021 roku tytuł mistrzowski wśród konstruktorów. Zespół prowadzi nad Ferrari o 133 punkty, a po wyścigu na torze im. Braci Rodriguez do rozdania zostanie jeszcze 172 oczek. Żeby sprawę zamknąć już teraz, Mercedes musiałby pobić Ferrari różnicą 39 punktów – a przy remisie i tak lepszy byłby zespół z Brackley.