„To, czego chcą Saudyjczycy, to zapłacić Anthony’emu Joshui mniej pieniędzy, bo tak wyjdzie ze względu na zmianę lokalizacji” – mówi Eddie Hearn, promotor brytyjskiego pięściarza.
Organizacja walki Anthony Joshua – Tyson Fury zaczyna się sypać. Gdzie ostatecznie odbędzie się gala? Tego wciąż nikt nie wie.
Zdaniem Hearna chodzi właśnie o pieniądze – organizatorzy dążą do przeniesienia wydarzenia, by zapłacić Joshui mniej. Promotor nie krył irytacji, opisując kulisy negocjacji z arabską stroną.
Wcześniejsze naruszenia kontraktu
Hearn ujawnił, że to nie pierwszy raz, gdy przy realizacji umów Joshui dochodzi do problemów. „Nie zamierzam wyciągać na światło dzienne wszystkiego, co mógłbym z łatwością ujawnić, ale już wcześniej dochodziło do naruszeń kontraktu 'AJ-a’, na które przymykaliśmy oko, ponieważ ci ludzie są naszymi partnerami i przyjaciółmi, a przynajmniej byli przyjaciółmi” – powiedział.
Ton tej wypowiedzi mówi sam za siebie. Relacje z saudyjskimi organizatorami wyraźnie ochłodziły się na tyle, że cierpliwość Hearna może się w końcu wyczerpać. Na razie jednak żadna ze stron nie potwierdziła, gdzie ostatecznie dojdzie do starcia Joshua – Fury.
„Inni i tak mnie skreślają. To on ma wygrać, więc niewiele mam do stracenia” – rzuca Filip Hrgović przed sobotnim starciem z Mosesem Itaumą.
W sobotę Chorwat stanie w szranki z niepokonanym Brytyjczykiem o wakujący pas federacji IBF wagi ciężkiej. Hrgović ma na koncie 20 zwycięstw, w tym 15 przed czasem, i tylko jedną porażkę. Itauma z kolei wciąż nie zaznał smaku klęski – 14 wygranych, 12 z nich przez nokaut.
Bukmacherzy i eksperci wskazują na młodszego rywala. Hrgović zdaje się już z tym pogodzony – wręcz spokojny. Skoro to Itaumie przypisuje się rolę faworyta, sam – jak twierdzi – niewiele ryzykuje w oczach otoczenia.
34-letni pięściarz zapewnia, że mimo dwóch dekad w zawodowym boksie wciąż ma w sobie paliwo. „Jestem w tym biznesie od dwudziestu lat, wciąż jednak czuję się dobrze i mam w sobie ten ogień, żeby ciężko trenować, sparować i biegać” – przyznał.
Duma mimo metryki
Hrgović nie kryje satysfakcji z własnej pozycji w rankingach. „Mam 34 lata i jestem w czołowej piątce wagi ciężkiej, a więc tak, jestem z siebie dumny” – stwierdził, wskazując na swoje miejsce wśród najlepszych w dywizji.
Na kilka dni przed walką Chorwat nie zostawia miejsca na wątpliwości. „Jestem przekonany, że to ja wygram w sobotę” – zapewnił krótko.
„14 listopada na gali organizowanej w USA może dojść do walki pomiędzy Vergilem Ortizem (24-0, 22 KO) i byłym niekwestionowanym mistrzem świata Jermellem Charlo (35-2-1, 19 KO)” — donoszą źródła zbliżone do amerykańskiego środowiska bokserskiego.
Ortiz wciąż nie zna smaku porażki. Bilans 24 zwycięstw, z czego aż 22 przed czasem, mówi sam za siebie. Charlo to z kolei były niekwestionowany mistrz świata z kartą 35 zwycięstw, 2 porażek i 1 remisu — 19 razy wygrywał przez nokaut.
Teksańczyk nie zwalnia tempa. W ostatnim występie Ortiz rozprawił się przed czasem z Eriksonem Lubinem, broniąc pasa WBC Interim wagi super półśredniej. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Charlo — od trzech lat nie wszedł do ringu, a jego ostatnia walka zakończyła się porażką na punkty z Saulem Alvarezem.
Plan B: Tim Tszyu
Trzyletnia przerwa rodzi naturalne pytania o formę i gotowość Charlo do rywalizacji na najwyższym poziomie. Obóz Ortiza ma jednak w zanadrzu plan awaryjny — gdyby Charlo ostatecznie nie zdecydował się na powrót między liny, priorytetem stanie się pojedynek z Timem Tszyu.
„Rafał Wołczecki (21-1, 9 KO) będzie jednym ze sparingpartnerów mistrza świata WBC wagi super średniej Christiana Mbillego (29-0-1, 24 KO), który przygotowuje się do walki z Saulem Alvarezem (63-3-2, 39 KO)” – czytamy w komunikacie poświęconym przygotowaniom Francuza do jednej z najważniejszych walk w karierze.
Mbilli broni tytułu WBC w wadze super średniej z bilansem 29-0-1, 24 KO. Po drugiej stronie ringu stanie Saul Alvarez – legendarny Meksykanin, który na koncie ma 63-3-2 i 39 zwycięstw przed czasem. Pojedynek zaplanowano na 31 października podczas gali w Rijadzie. Do tego właśnie starcia Francuz szykuje się teraz w sali sparingowej, a partnerem do ciosów jest polski pięściarz.
Wołczecki reprezentuje grupę KnockOut Promotions i pochodzi z Wrocławia. Ostatni zawodowy pojedynek stoczył w styczniu. Od tamtej pory zdążył jeszcze zadebiutować w rankingu WBA. Sparingi z mistrzem świata to jednak nie jedyne zajęcie, jakie czeka go w najbliższym czasie.
Welter na horyzoncie
Poza pracą z Mbillim, Wołczecki szykuje się także do własnej walki – z Karolem Welterem, o pas EBU Silver wagi średniej. Termin starcia o trofeum Europejskiej Unii Boksu wciąż czeka na oficjalne potwierdzenie. Samo to, że wrocławianin łączy teraz obowiązki sparingpartnera jednego z najlepszych zawodników świata z przygotowaniami do własnego, ważnego pojedynku, dużo mówi o tym, jak napięty ma kalendarz w najbliższych miesiącach.
„Były bokserski mistrz świata Zolani Tete został zastrzelony w piątek w Republice Południowej Afryki” – taka wiadomość obiegła w piątek media na całym świecie.
Tete miał 38 lat. Zginął w piątek, 21 sierpnia 2026 roku – strzelanina wybuchła o godzinie 18:30.
Nie był jedyną ofiarą. W samochodzie razem z nim siedziała 27-letnia kobieta, którą również trafiły kule.
Zatrzymania po strzelaninie
Sprawcy nie uciekli daleko – policja zatrzymała ich krótko po strzelaninie, w której zginął Zolani Tete. Jednemu z nich, 22-letniemu mężczyźnie, zostaną postawione zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa.
„
„Od czasów Tysona nie było chłopaka tak szybkiego i tak mocno bijącego, ale Itauma przeraża też skalą swojego talentu” – powiedział Teddy Atlas, legendarny trener, który niegdyś szkolił samego Mike’a Tysona.
Moses Itauma (14-0, 12 KO) w sobotni wieczór zmierzy się z Filipem Hrgoviciem (20-1, 15 KO) w walce o wakujący pas mistrzowski IBF wagi ciężkiej. Starcie od tygodni elektryzuje środowisko bokserskie. Słowa Atlasa tylko dolały oliwy do ognia.
Atlas obserwował rozwój Tysona z bliska i nie ma wątpliwości – młody Brytyjczyk dysponuje podobną szybkością i siłą uderzenia. Zastrzegł jednak, że Itauma to zawodnik innego typu, bardziej wszechstronny i techniczny niż jego słynny podopieczny z lat 80. i 90.
Rekord Tysona nietknięty, ale historia wciąż w zasięgu
Mimo entuzjastycznych porównań Itauma nie ma szans na pobicie rekordu Tysona jako najmłodszego mistrza świata wagi ciężkiej w historii. Jeśli jednak wygra w sobotę, zapisze się na drugim miejscu tej listy.
I właśnie ta perspektywa – realna szansa na historyczne osiągnięcie, choć nie na rekord samego Tysona – sprawia, że starcie z Hrgoviciem uchodzi za jeden z najważniejszych testów w karierze młodego pięściarza. Doświadczony Chorwat, mimo porażki w bilansie, wciąż jest uważany za jednego z najtwardszych rywali dywizji.
„
„Tęsknię” — jedno słowo, a mówi wszystko o sytuacji, w jakiej znalazł się jeden z liderów KH Energa Toruń. Zawodnik wciąż nie trenuje z drużyną i wciąż nie może wrócić do Polski.
W poprzednim sezonie 29-letni napastnik był jednym z filarów zespołu. W 46 rozegranych meczach zanotował 40 punktów — 19 goli i 21 asyst. Te liczby dały mu miejsce wśród najskuteczniejszych graczy drużyny. I właśnie dlatego jego przedłużająca się nieobecność tak mocno daje się klubowi we znaki.
Poza tabelą strzelców statystyki też mówią same za siebie. Na ławce kar spędził w minionych rozgrywkach 46 minut, a w klasyfikacji plus/minus zanotował wynik +13 — jeden z lepszych wyników w całym zespole.
Kontakt z drużyną mimo dystansu
Fizycznie zawodnik nie może dołączyć do ekipy w Toruniu, ale kontaktu ze sportową codziennością klubu nie stracił. Baszyrow poprosił kolegę z drużyny o wyniki testów wydolnościowych VO2max. Drobny gest, a jednak mówi wiele: mimo przymusowej przerwy zawodnik śledzi przygotowania zespołu na bieżąco i nie odpuszcza tematu własnej formy.
„Szefostwo Fudeko GAS Gdańsk pochwaliło się podpisaniem kolejnego kontraktu” — tak klub ogłosił przedłużenie umowy z Ołehem Szulhą, 17-letnim bramkarzem z Ukrainy.
Szulha przyszedł na świat 9 sierpnia 2009 roku. Do niedawna bronił jeszcze bramki w drużynie młodzików KAES UKS Bombek Malbork. Seniorski debiut zaliczył 3 grudnia 2024 roku, wychodząc między słupki przeciwko SMS-owi Toruń. Na lodzie spędził wtedy niespełna 10 minut — obronił 2 z 4 strzałów.
Teraz młody golkiper zostaje w Gdańsku na dłużej. W kadrze bramkarzy Fudeko GAS na sezon 2026/2027 stanie obok niego Mikołaj Szczepkowski.
Kto jeszcze zagra dla Fudeko GAS Gdańsk
Klub układa skład na przyszły sezon również na pozostałych pozycjach. W obronie zobaczymy Jewhenija Szulhę, Jahwarę Rennallsa, Jana Gulczyńskiego, Miłosza Dobrzyńskiego, Marcela Sawickiego, Nataliana Dobrzenieckiego oraz Adama Kowalskiego. Linię ataku uzupełnią z kolei Mychajło Misiuk, Jackson Fuller, Adam Krajewski, Leon Samborski, Szymon Marzec, Jakub Wenker, Michał Sadowski, Jakub Prokurat, Sebastian Wojciechowski i Marceli Stańczyk.
„HC Bańska Bystrzyca – KS Unia Oświęcim 2:4 (1:2, 0:0, 1:2)” – taki wynik widnieje w oficjalnym protokole meczowym po ostatnim sparingu. Oświęcimianie wygrali na wyjeździe z zespołem ze słowackiej Tipos Extraligi – Bańska Bystrzyca zajmuje w niej obecnie szóste miejsce.
Goli nie trzeba było długo wyczekiwać. Już w 9. minucie do siatki trafił Jokinen, a przy trafieniu asystowali Ahopelto i Rönkkönen. Słowacy odpowiedzieli szybko – w 13. minucie wyrównał Tičar po podaniu Šoltésa. Radość gospodarzy z remisu nie trwała jednak długo, bo w 16. minucie Unia znów wyszła na prowadzenie. Na 1:2 trafił D. Tyczyński, zasilony podaniami Lewandowskiego i Sołtysa. Po pierwszej tercji na tablicy widniał wynik 1:2 dla przyjezdnych.
Druga tercja bez goli, trzecia rozstrzyga wszystko
Druga część spotkania minęła bez żadnej zmiany na tablicy – oba zespoły nie zdołały pokonać bramkarzy. Dopiero w 44. minucie Kadyrow doprowadził do wyrównania 2:2, asystowali mu Tičar i Faith.
Unia odpowiedziała sześć minut później. W 50. minucie Jokinen skompletował swój dublet, trafiając po podaniach Rönkkönena i Mäkeli na 2:3. Ostateczny cios spadł w 58. minucie – fiński napastnik trafił do pustej bramki, ponownie asystowany przez Rönkkönena, ustalając wynik na 2:4.
W bramkach stanęli Lackovič po stronie gospodarzy oraz Aittokallio broniący barw Unii. Statystyka kar wypadła na korzyść przyjezdnych – 6 minut dla Bańskiej Bystrzycy wobec 4 minut dla oświęcimian. Za taktykę zespołu z Oświęcimia odpowiada trener Markus Juurikkala.
„W spółce Cracovia Hokej szykuje się ważna zmiana właścicielska” — ta krótka zapowiedź wystarczyła, by zelektryzować kibiców krakowskiego klubu.
Sprawa nabiera już konkretnych kształtów. W spółce Cracovia Hokej szykuje się zmiana właścicielska, a klub podał termin, w którym wszystko zostanie oficjalnie ogłoszone.
Konferencja odbędzie się w poniedziałek, 31 sierpnia, o godzinie 16:30. Spotkanie z mediami zaplanowano na lodowisku przy ulicy Siedleckiego 7 — miejscu, które z historią klubu związane jest od lat.
Michalska u steru od lipca
Na czele klubu od lipca 2025 roku stoi Agata Michalska. To właśnie w kontekście jej kadencji kibice będą śledzić poniedziałkowe ustalenia dotyczące nowego właściciela spółki.
Do czasu konferencji szczegóły pozostają owiane tajemnicą. Odpowiedzi na najważniejsze pytania ma przynieść poniedziałkowe spotkanie na Siedleckiego.