⚡ Aktualnie:
Kto zmierzy się z Jake’em Paulem w Wigilię? Youtuber ogłasza powrót na ring w Dubaju Michał Cieślak: Całe życie pracowałem na walkę taką jak ta! Kto zajmie ostatnie dwa europejskie miejsca na Singapore Major 2026? MOUZ zmierzy się z FURIA o miejsce w wielkim finale PGL Masters Bucharest 2026 Vitality wraca z 1-13 na Cache i wyrzuca NAVI z PGL Masters Bucharest B1ad3: „Te porażki są dla nas bardzo przydatne” po wyjściu NAVI z PGL Masters Bucharest Kto zajmie ostatnie dwa europejskie miejsca na Singapore Major 2026? B8 już poza grą Czy infekcja wirusowa powstrzyma Antonellego przed historycznym tytułem w Meksyku? Kubica blokował Vettela w BMW. Wtedy pojawił się Red Bull Prawie wszystkie zespoły wystawią młodych kierowców w 1. treningu przed GP Meksyku Kto zmierzy się z Jake’em Paulem w Wigilię? Youtuber ogłasza powrót na ring w Dubaju Michał Cieślak: Całe życie pracowałem na walkę taką jak ta! Kto zajmie ostatnie dwa europejskie miejsca na Singapore Major 2026? MOUZ zmierzy się z FURIA o miejsce w wielkim finale PGL Masters Bucharest 2026 Vitality wraca z 1-13 na Cache i wyrzuca NAVI z PGL Masters Bucharest B1ad3: „Te porażki są dla nas bardzo przydatne” po wyjściu NAVI z PGL Masters Bucharest Kto zajmie ostatnie dwa europejskie miejsca na Singapore Major 2026? B8 już poza grą Czy infekcja wirusowa powstrzyma Antonellego przed historycznym tytułem w Meksyku? Kubica blokował Vettela w BMW. Wtedy pojawił się Red Bull Prawie wszystkie zespoły wystawią młodych kierowców w 1. treningu przed GP Meksyku

Czy Formuła 1 ma już w ręku powód, by odwołać dwie ostatnie rundy sezonu na Bliskim Wschodzie? Wokół GP Kataru i GP Abu Zabi od tygodni panuje niepewność z powodu konfliktu w regionie. Najnowszy ruch brytyjskich władz może być tym, co ostatecznie przechyli szalę.

Na razie formalnie nic się nie zmieniło. F1 nie ogłosiła żadnych zmian w kalendarzu i oba wyścigi pozostają w nim uwzględnione — GP Kataru zaplanowano na 29 listopada, a GP Abu Zabi na 6 grudnia. Tyle że kalendarz na papierze to jedno, a polityczna rzeczywistość regionu — drugie.

27 października brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaktualizowało zalecenia dotyczące podróży do państw Bliskiego Wschodu. W komunikacie zwrócono uwagę na nieprzewidywalną sytuację w regionie oraz wysokie ryzyko nagłej eskalacji konfliktu. Ostrzeżenia objęły między innymi Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie — a więc dokładnie te kraje, gdzie F1 planuje zakończyć sezon. Brytyjskie władze wprost wskazały na możliwość odwoływania lotów, zamykania przestrzeni powietrznej i innych zakłóceń w podróżowaniu.

Furtka prawna dla Liberty Media

Fulvio Solms, dziennikarz „Corriere dello Sport”, zwraca uwagę na szczegół, który dla właściciela F1 może mieć kluczowe znaczenie. Według niego brytyjski komunikat może umożliwić Liberty Media powołanie się na siłę wyższą i odwołanie wyścigów bez ponoszenia kar finansowych wynikających z kontraktów z lokalnymi organizatorami. To nie jest drobiazg. Organizatorzy wyścigów na Bliskim Wschodzie płacą F1 ogromne kwoty za prawo do goszczenia mistrzostw świata, a umowy na organizację Grand Prix mogą przewidywać dotkliwe konsekwencje finansowe w przypadku rezygnacji z imprezy. Siła wyższa byłaby więc wyjściem z tej pułapki bez odszkodowań.

Prezydent FIA Mohammed ben Sulayem wcześniej zapewniał, że bezpieczeństwo kierowców i członków zespołów będzie priorytetem. Sama F1 podkreślała, że monitoruje rozwój sytuacji we współpracy z FIA i organizatorami. W praktyce znaczy to jedno: decyzja jeszcze nie padła, ale scenariusze są już gotowe.

Jeden z nich wydaje się najbardziej realny. Jeśli wyścigi na Bliskim Wschodzie zostaną odwołane, najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest przeniesienie finału sezonu do Włoch, na tor Imola, z organizacją GP Emilia Romagna. Pomysł nie jest nowy — mówi się o nim od września, a według wcześniejszych doniesień włoskich mediów przygotowania do organizacji wyścigu w Imoli są już zaawansowane. Grudniowy wyścig na torze w Emilii-Romanii nie byłby jednak prosty do zorganizowania — wiązałby się z dodatkowymi wyzwaniami, przede wszystkim ze względu na warunki pogodowe.

Na razie to wszystko pozostaje w sferze scenariuszy. Oficjalnej zmiany kalendarza nie ogłoszono, a wariant odwołania wyścigów w Katarze i Abu Zabi jest opisywany przez włoskie media, nie potwierdzoną decyzją samej Formuły 1. Czy Liberty Media faktycznie zechce skorzystać z furtki, jaką otworzyło brytyjskie MSZ? Na to pytanie wciąż nie ma odpowiedzi.

Nad Meksykiem wisi pytanie, czy Kimi Antonelli zdąży wyzdrowieć na czas, by w niedzielę sięgnąć po tytuł mistrza świata. Włoski kierowca opuści czwartkowe zajęcia medialne przed weekendem wyścigowym, a towarzyszyć mu w tej absencji będzie Valtteri Bottas.

Stawka dla Antonellego jest ogromna. Właśnie w niedzielę może on formalnie zostać mistrzem świata sezonu 2026. Zamiast przygotowań do walki o tytuł kierowca zmaga się jednak z infekcją wirusową. „Kimi czuje się dzisiaj gorzej z powodu infekcji wirusowej” — przekazała niemiecka stajnia.

W odpowiedzi FIA zwolniła Antonellego z obowiązkowych aktywności medialnych. „W ramach działań zapobiegawczych FIA zwolniła go obowiązkowych aktywności medialnych, aby dać mu szansę na odpoczynek przed całym weekendem” — czytamy w komunikacie. Zespół liczy, że dzień odpoczynku wystarczy, by kierowca wrócił do pełnej dyspozycji już następnego dnia. „Spodziewamy się, że jutro powróci na tor” — zapewniono.

Bottas też pod obserwacją

Problemy zdrowotne dotknęły nie tylko lidera klasyfikacji. Cadillac wystosował oświadczenie w związku ze złym samopoczuciem Valtteriego Bottasa, który jest kierowcą tego zespołu. Fin nie tylko pominie czwartkowe zajęcia medialne — odda też kokpit na otwierający piątkowy trening. Za kierownicą zastąpi go wówczas Colton Herta.

Czy Lennard Freeman zdążył wrócić do zdrowia przed piątkowym starciem z Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski? Anwil Włocławek odpowiada: tak, środkowy jest gotowy do gry.

Skąd właściwie te obawy? Freeman doznał urazu kolana siedem minut przed końcem sobotniego meczu z Zastalem Zielona Góra i musiał przedwcześnie zejść z parkietu.

Klub nie zwlekał z diagnozą – zawodnik przeszedł szczegółowe badania, po których dostał zielone światło do treningów. Teraz trenuje już z drużyną i będzie dostępny podczas piątkowego meczu PGE Basket Ligi przeciwko Tasomix Rosiek Stal.

Dla trenera Vedrana Bosnicia, bośniackiego szkoleniowca Anwilu, to wiadomość kluczowa, bo Freeman to jego podstawowy środkowy. W tym sezonie notuje średnio 10,3 punktu i 9,8 zbiórki na mecz, a pod względem zbiórek jest najlepszym zawodnikiem całej drużyny.

Kadrowe zmartwienia Bosnicia nie kończą się na Freemanie

Gdyby środkowy wypadł z gry, problem byłby poważny. I nie tylko dlatego, że Anwil ma już innych graczy wracających do formy. Josiah Strong i Jack Forrest z powodu urazów nie zdołali jeszcze zadebiutować w PGE Basket Lidze w obecnym sezonie. Jedyne pocieszenie? Ich sytuacja poprawia się z dnia na dzień.

Mecz z Tasomix Rosiek Stal odbędzie się w Hali Mistrzów w piątek 30 października o godz. 20:15. Obie ekipy przystąpią do niego z identycznym bilansem 2-2, co czyni to spotkanie bezpośrednią walką o pozycję w tabeli. „Rottweilery” – jak nazywany jest Anwil Włocławek – będą mogły liczyć na swojego kluczowego środkowego, mimo niedawnego strachu o jego zdrowie.

Jak w ogóle trafić wszystko, mając 38 lat i grając w lidze, w której roi się od dwudziestoletnich atletów? Stephen Curry dał odpowiedź w Minneapolis – stuprocentowa skuteczność z linii rzutów wolnych i Golden State Warriors znowu na zwycięskiej ścieżce.

Sezon Warriors zaczął się od trzech porażek z rzędu, więc powodów do uśmiechu było mało. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Po wygranej 119:114 z Minnesotą Timberwolves to już drugie zwycięstwo z rzędu. Curry, mający 38 lat, zapisał na koncie 44 punkty. Z gry trafił 11 z 27 prób, w tym 6 z 16 za trzy punkty, a z linii rzutów wolnych nie pomylił się ani razu – 16 na 16. Do tego osiem zbiórek i sześć asyst.

Minnesota wyszła na parkiet w osłabieniu. Zabrakło Anthony’ego Edwardsa, określanego jako lider zespołu. LaMelo Ball z presją Warriors sobie nie poradził – osiem punktów, 3 z 11 z gry. Za to po drugiej stronie błysnął debiutant. Yaxel Lendeborg w swoim pierwszym występie w NBA od razu zanotował 26 punktów i dziewięć zbiórek. Do bilansu dopisał też siedem strat i po meczu skwitował to krótko: „Nabierałem się na ich pułapki”.

Giannis przerywa serię porażek, Lakers wygrywają derby

W Miami kłopot był innej natury – zespół z Giannisem Antetokounmpo w składzie przegrał cztery pierwsze mecze sezonu 2026/2027. W środę coś pękło. Heat zanotowali pierwsze zwycięstwo w tej kampanii, rozbijając na wyjeździe Atlantę Hawks 129:117. Grający dla Miami Grek, Antetokounmpo, dopisał do swojego konta 24 punkty i 18 zbiórek. Tyle samo punktów, również 24, dodał Bam Adebayo.

Swoje rozstrzygnięto też w Los Angeles, gdzie doszło do drugich w tym sezonie derbów miasta. Lakers wygrali je po raz drugi, triumfując 103:87 – i to bez Luki Doncicia w składzie. O blasku ekipy z Hollywood zdecydowali Quentin Grimes, autor 23 punktów, i Collin Sexton, który z ławki rezerwowych dołożył 21 oczek.

23 straty w europejskim meczu koszykarskim — ile to może kosztować? Lublinianki poznały odpowiedź na własnej skórze, przegrywając z Tango Bourges Basket 69:88.

Tydzień wcześniej mistrzynie Polski były bliskie sensacji w konfrontacji z ZVVZ USK Praga. Tym razem jednak nie było żadnej walki. Francuzki rozstrzygnęły sprawę już w drugiej kwarcie, zdobywając w niej aż 36 punktów, a przewaga gospodyń sięgała w pewnym momencie rekordowych 24 punktów.

O porażce Lotto AZS UMCS zdecydowały straty. Zespół zaliczył ich w sumie 23, a Tango Bourges Basket zamieniło błędy rywalek na 32 punkty. Do tego lublinianki trafiły tylko 4 trójki przy słabej, 22-procentowej skuteczności za trzy punkty, a walkę o zbiórki przegrały wyraźnie, 25:46.

Jedynym punktem jasnym w zespole mistrzyń Polski była Shyanne Sellers. Amerykanka zdobyła 19 punktów i była najskuteczniejszą zawodniczką swojej drużyny — trafiła 5 z 6 rzutów z gry oraz 8 z 9 rzutów wolnych. Poziom zupełnie inny niż reszta zespołu.

Bilans 0-3 i trudny test z Emlak Konut

Po trzech seriach gier bilans Lotto AZS UMCS w Eurolidze to 0-3. Czasu na odwrócenie tego trendu zostaje coraz mniej.

Kolejna szansa nadejdzie 3 listopada — tego dnia zespół rozegra ostatni domowy mecz fazy grupowej z tureckim Emlak Konut. Liderką rywalek jest Stephanie Mavunga, reprezentantka Polski. To właśnie to starcie może pokazać, czy mistrzyniom Polski uda się jeszcze w tym sezonie przełamać euroligową niemoc.

Ile punktów przewagi wystarczyło koszykarkom Pro-Network Enei AJP Gorzów Wlkp., by dokończyć pierwszą serię meczów grupowych z czystym kontem? Dwanaście. Tyle zostało na tablicy po starciu z francuskim BLMA Montpellier, zakończonym wynikiem 77:65.

A to nie był mecz o niczym. Przed spotkaniem oba zespoły miały na koncie same wygrane w tej edycji Pucharu Europy, więc gorzowianki i Francuzki zmierzyły się jako jedyne niepokonane ekipy grupy J.

Początek należał do gospodyń. Po pierwszej kwarcie prowadziły 22:18, a seria 18:9 w drugiej odsłonie pozwoliła im zejść na przerwę z komfortową przewagą 40:27, czyli 13 punktów. Wyniki poszczególnych kwart – 22:18, 18:9, 19:11 i 18:27 – dobrze oddają, jak nierówno przebiegało to spotkanie.

Francuski pościg w końcówce

Trzecia kwarta (19:11) wciąż należała do Enei AJP, ale czwarta odsłona wyglądała zupełnie inaczej. BLMA Montpellier wygrało tę partię 27:18, odrabiając straty i wyraźnie wybijając gorzowianki z rytmu. Presja gości rosła, lecz zespół z Gorzowa dowiózł prowadzenie do syreny i zamknął mecz wynikiem 77:65.

Efekt jest wymierny. Po trzech kolejkach Pro-Network Enea AJP zamyka pierwszą serię meczów z kompletem zwycięstw na czele tabeli grupy J.

W drugim meczu tej kolejki w grupie hiszpański Duran Maquinaria Ensino rozbił na własnym parkiecie Panserraikos, wygrywając 80:58.

Na odpoczynek gorzowianki nie mogą liczyć zbyt długo. W 4. kolejce Enea AJP zagra 4 listopada w Grecji – a to starcie ma już swoją historię, bo we własnej hali Pro-Network Enea AJP pokonała tego samego greckiego przeciwnika 87:63.

Kto stanie w ringu z Tomaszem Adamkiem w jego ostatniej walce? To pytanie krąży po polskim środowisku bokserskim od momentu, gdy Jacek Murański rzucił byłemu mistrzowi świata publiczne wyzwanie.

Blisko 50-letni pięściarz ma jeszcze jeden pojedynek do stoczenia w ramach obowiązującej umowy z federacją FAME. Nie znamy jeszcze ani terminu tego występu, ani nazwiska rywala. Mateusz Borek w rozmowie z Kanałem Sportowym zdradził jednak, że pod uwagę brane jest kilka nazwisk. Pojawiają się wśród nich Marcin Najman, Kasjusz „Don Kasjo” Życiński oraz właśnie Jacek Murański.

Sam Borek jest promotorem Adamka, więc jego słowa znaczą więcej niż zwykła korytarzowa plotka. Zastrzegł przy tym, że kandydatura Murańskiego byłaby rozpatrywana przede wszystkim w przypadku jego zwycięstwa nad Najmanem. To zwycięstwo ma jeszcze przed sobą — Murański i Najman zmierzą się podczas gali PRIME 19, w swoim drugim bezpośrednim starciu.

Janosik z Gilowic kontra Janosik z Sopotu

Murański nie siedział z rękami złożonymi, czekając na rozwój wypadków. Fragment rozmowy Borka wrzucił do swoich mediów społecznościowych, dorzucając do niego zaczepny komentarz. „Tomeczku, zatańczymy zbójnickiego? Jak dwa Janosiki – Ty z Gilowiec, moja ojcowizna w Sopocie. Heyu!” — napisał na Insta Story.

Tomeczku, zatańczymy zbójnickiego? Jak dwa Janosiki – Ty z Gilowiec, moja ojcowizna w Sopocie. Heyu!

Odwołanie do Janosika nie jest przypadkowe — Adamek pochodzi z Gilowic, a Murański ma rodzinne korzenie w Sopocie. I to nie pierwszy raz, gdy Murański publicznie zgłasza gotowość do walki z Adamkiem. Temat wraca od pewnego czasu, ale dopiero teraz, za sprawą słów samego promotora, zaczyna nabierać konkretów.

Murański nie jest jedynym nazwiskiem krążącym wokół pożegnalnej walki Adamka. Zainteresowanie takim pojedynkiem wyraził też Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, który niedawno pokonał Marcina Sianosa na gali Babilon MMA 61. Tu jednak Borek stawia jasną granicę — nie zamierza zestawiać Adamka z nadal aktywnym zawodowym pięściarzem, a Włodarczyk wciąż boksuje na poziomie zawodowym. To praktycznie wyklucza ten scenariusz i stawia Murańskiego w pozycji realnego kandydata — pod warunkiem, że najpierw poradzi sobie z Najmanem na PRIME 19.

Walka jeszcze nie jest podpisana, a wokół niej już huczy. Konflikt pomiędzy Marianem Ziółkowskim a Igorem Włodarczykiem przybiera na sile, obaj zawodnicy nie zostawiają na sobie suchej nitki.

Zaczęło się po gali KSW 122. Niepokonany wtedy Włodarczyk rzucił wyzwanie Marianowi Ziółkowskiemu oraz Mateuszowi Makarowskiemu. Były mistrz federacji KSW, znany szerzej jako „Golden Boy”, na propozycję odpowiedział, ale przy tej okazji skomentował też emocjonalny wywiad Igora, w którym ten po swoim występie wspominał zmarłego przyjaciela. Reakcja Włodarczyka nie pozostawiała żadnych niedomówień – zapowiedział, że nigdy więcej nie poda Ziółkowskiemu ręki, a samego rywala nazwał człowiekiem i sportowcem, z którym nie chce mieć nic wspólnego.

Kilka dni później, w programie „Oktagon Live”, Igor doprecyzował swoje słowa. Zaznaczył, że nie oskarża Ziółkowskiego o atakowanie zmarłej osoby – zabolało go to, że rywal zakwestionował autentyczność jego emocji związanych z osobistą tragedią.

Ziółkowski się broni

„Golden Boy” nie zostawił tego bez odpowiedzi. Na swoim kanale YouTube opublikował nagranie, w którym odniósł się do całej sytuacji. Jak twierdzi, komentował wyłącznie sposób, w jaki Włodarczyk przeszedł od rozpaczy do tematów związanych z dalszą karierą – nie samą tragedię.

„Igor poszedł w tanie manipulacje, bo chyba dla każdego jest jasne, że nie poruszałem tematu zmarłej osoby, tylko tego jak Igor płynnie przeszedł z rozpaczy do załatwiania spraw biznesowych i tylko na tym się skupiłem”.

Zarazem zaznaczył, że dalej nie zamierza tego wątku rozwijać – temat jest zbyt delikatny.

„Ale już nie będę grzał tego tematu, bo rzeczywiście jest tam w tle czyjaś tragedia, więc myślę, że akurat to już warto skończyć i nie mówić nic na ten temat”.

Na tym jednak Ziółkowski nie skończył. Według Mariana to Włodarczyk szuka rozpoznawalności, podczepiając się regularnie pod nazwiska bardziej znanych zawodników. Były mistrz przywołał przy tym układ rankingowy: sam zajmuje siódme miejsce w kategorii lekkiej KSW, Mateusz Makarowski plasuje się na czwartej pozycji, a Włodarczyk wciąż pozostaje poza czołową dziesiątką. Dla młodego zawodnika starcie z byłym mistrzem byłoby, jego zdaniem, ogromną szansą na skok w hierarchii organizacji.

Spór o kalendarz

Oprócz wymiany ciosów słownych na drodze do pojedynku stoi jeszcze jedna sprawa – termin. Włodarczyk chciałby wrócić do klatki już w lutym, Ziółkowski deklaruje gotowość na marzec lub kwiecień 2027 roku. Marian tłumaczy to wcześniej zaplanowanym wyjazdem w styczniu, z którego wróci około 20 stycznia. Czasu na przygotowania do marcowej walki miałoby mu jednak wystarczyć. I zapewnia, że mimo całego tego zamieszania wciąż jest otwarty na pojedynek z Włodarczykiem.

Komu KSW da kolejną szansę na odbudowanie pozycji w rankingu wagi lekkiej? Odpowiedź padła w czwartkowe popołudnie, gdy organizacja ogłosiła w mediach społecznościowych: Adam Soldaev zmierzy się z Hugo Deux na gali XTB KSW 124. Wydarzenie odbędzie się 19 grudnia w Gliwicach.

Soldaev, Czeczen z pochodzenia, w tej federacji nie jest nazwiskiem przypadkowym. W wadze piórkowej zanotował pięć zwycięstw w sześciu starciach — bilans, który otworzył mu drzwi do walki o tymczasowy pas mistrzowski. Tamten pojedynek skończył się jednak poddaniem w piątej rundzie, a lepszy okazał się Patryk Kaczmarczyk. Rewanż z Danielem Rutkowskim, planowany na czerwiec 2026 roku, nie doszedł do skutku — przeszkodziła kontuzja Soldaeva.

I właśnie wtedy zawodnik WCA Fight Team z Warszawy postawił na zmianę kategorii. Przejście do wagi lekkiej tłumaczył dobrym zestawieniem zaproponowanym mu w nowej dywizji, a także problemami z robieniem limitu w piórkowej. Debiut nie wyszedł jednak podręcznikowo — przed walką z Mateuszem Makarowskim Soldaev przestrzelił limit o ponad kilogram. Sprawę załatwił mimo to szybko, nokautując rywala pod koniec pierwszej rundy. Dziś zajmuje 3. miejsce w rankingu dywizji lekkiej KSW, a do klatki wróci nieco ponad dwa miesiące po tamtym starciu.

Po drugiej stronie siatki stanie Francuz Hugo Deux, obecnie dziesiąty w tej samej klasyfikacji. Zawodnik trenujący w warszawskim klubie Nemesis Pro Team ma na koncie cztery zwycięstwa z rzędu, z czego trzy wywalczył właśnie w KSW. Ten pojedynek znaczy więcej niż sam wynik — może posłużyć jako eliminator do walki o pas mistrzowski wagi lekkiej. Tym bardziej że bezkrólewie w tej kategorii skończy się już w listopadzie, kiedy na gali KSW 123 w Szczecinie zmierzą się Valeriu Mircea i Marcin Held.

Pełna karta walk KSW 124

Walką wieczoru w Gliwicach będzie pojedynek Pawła Pawlaka z Piotrem Kuberskim o pas wagi średniej. W co-main evencie Artur Szpilka zawalczy ze Stefanem Vojcakiem o tymczasowy tron. Na karcie znajdzie się też powrót Rafała Haratyka do wagi średniej — przeciwnikiem będzie Andi Vrtacic. Swojego miejsca w zestawieniu wciąż szuka Souheil Kaouchen, który na karcie KSW 124 czeka na rywala.

Co poczuł pierwszy w historii mistrz GROMDY, gdy w środowy wieczór otworzył skrzynkę mailową? Mateusz „Don Diego” Kubiszyn nie owijał w bawełnę, opisując to na social mediach: „Adrenalinka, euforia i wszystko, co tylko możliwe, przeszło mi przez głowę, plecy i z powrotem do głowy. Bardzo się cieszę”.

„Niby oczekiwałem, niby spodziewałem się, niby wiedziałem, że muszą mnie zaprosić na ten casting. Z dnia na dzień mail nie przychodził i taką niepewność czułem, ale wczoraj się wszystko zmieniło, jak zobaczyłem tego maila wieczorem…”

Powód tej euforii jest konkretny. Kubiszyn otrzymał oficjalne zaproszenie na casting do turnieju World’s Baddest Man. Turniej związany jest z organizacją Bare Knuckle Fighting Championship, znaną szerzej jako BKFC, a jej współwłaścicielem jest Conor McGregor, związany z federacją od 2024 roku.

Pierwszy mistrz GROMDY na radarze BKFC

Kubiszyn to mistrz GROMDY — organizacji walk na gołe pięści należącej do Mariusza Grabowskiego — i pierwszy zawodnik w jej historii, który zdobył ten tytuł. Formuła, w której walczy, nikomu nie daje taryfy ulgowej. Najnowszy dowód na to dał we wrześniu, na gali GROMDA 26, gdzie obronił pas w walce z Aramim Gbeyim, Kameruńczykiem. Starcie zakończyło się w piątej rundzie przez dyskwalifikację rywala.

Samo zaproszenie na casting BKFC nie gwarantuje jeszcze miejsca w głównym turnieju World’s Baddest Man, nie mówiąc o podpisanym kontrakcie z organizacją. To dopiero pierwszy krok. Dla Kubiszyna — jak widać po jego reakcji — krok, na który czekał dłużej, niż sam chciałby przyznać.

Instalacja aplikacji
Pobierz