Riot Games opublikowało nowy klip do utworu K/DA „NEVER GOING BACK”. Wizualizacja trafiła do sieci 28 października — to kolejna muzyczna premiera zespołu po sześciu latach przerwy.
Utwór znalazł się na wydanej niedawno EP-ce „FIRESTARTER”, czteroutworowym wydawnictwie K/DA. Pierwszoplanowe role w klipie przypadły Ahri i Akali — bohaterki przemierzają neonowe ulice sportowym kabrioletem. Cała wizualizacja trwa trzy minuty i 20 sekund. Za jej animację odpowiada studio Histeria!, z którym Riot Games nawiązało współpracę specjalnie przy tej produkcji.
Wokal i rap w „NEVER GOING BACK” to zasługa MIYEON i SOYEON. Obie należą do południowokoreańskiej grupy i-dle, a z K/DA związane są od debiutanckiego singla „POP/STARS” z 2018 roku. To właśnie ten utwór zapoczątkował wirtualny projekt Riot Games, łączący bohaterki League of Legends z koreańskim popem.
Co jeszcze przyniesie „FIRESTARTER”
„NEVER GOING BACK” to nie jedyny materiał wideo towarzyszący EP-ce. Fani już zobaczyli teledysk do tytułowego singla „FIRESTARTER” oraz lyric video do „WATCH ME”. Na 5 listopada zaplanowana jest premiera klipu do „GIRLS”, w którym pojawi się DJ Sona.
Finał całej kampanii czeka jednak poza internetem. 14 listopada K/DA wystąpi na żywo podczas ceremonii otwarcia finału mistrzostw świata League of Legends 2026 w nowojorskim Barclays Center. Na tej samej scenie pojawi się też True Damage — drugi wirtualny zespół Riot Games.
11 grudnia odbędzie się gala Fury vs Joshua. Do jej rozpiski może dołączyć jeszcze jedna ciekawa walka – Frazera Clarke’a z Josephem Parkerem.
Parker to bliski kumpel Tysona Fury’ego, co samo w sobie podgrzewa spekulacje, że Nowozelandczyk pojawi się na grudniowej gali. Były mistrz świata legitymuje się bilansem 36-4, 24 KO, choć od roku nie wychodzi do ringu – po tym jak niespodziewanie przegrał z Fabio Wardleyem.
Clarke, brązowy medalista olimpijski w wadze super ciężkiej z Tokio (2021), ma na koncie 10-3-1, 8 KO. I on zderzył się już z Wardleyem – najpierw był remis, a w rewanżu Brytyjczyk musiał uznać jego wyższość.
Sam Clarke przyznaje, że temat walki z Parkerem już padł. „W kuluarach pojawiło się kilka nazwisk, w tym Parkera. Od razu przystałem na taką propozycję” – powiedział. Kłopot w tym, że od tamtej rozmowy nikt do sprawy nie wrócił. „Niestety potem nastąpiła cisza i sam do końca nie wiem, czy temat nadal jest aktualny” – dodał.
Rewanż po 15 latach
Dla Clarke’a byłaby to walka z dużym ładunkiem emocji. „Dla mnie byłaby to bardzo ciekawa i duża walka” – ocenił Brytyjczyk. Nie bez powodu – wciąż czeka na rewanż za porażkę z Parkerem z olimpijskiego ringu w 2010 roku. „Byliśmy wtedy bardzo młodzi” – wspominał, dodając, że przegrał niejednogłośnym werdykiem po wyrównanym pojedynku. „Byłem wtedy wściekły” – zdradził, opisując emocje po tamtej decyzji.
Chętnie więc wezmę taką walkę
Piętnaście lat po tamtym amatorskim starciu Clarke może więc dostać szansę na rozliczenie z Parkerem już w profesjonalnym ringu – jeśli temat w ogóle wróci na stół przed grudniową galą Fury’ego i Joshuy.
Julia Angelard, 14-letnia reprezentantka Polski, zadebiutowała za kierownicą samochodu wyścigowego w cyklu Ginetta Junior Winter Series. Młoda zawodniczka wystartowała w barwach zespołu Elite Motorsport, reprezentując program wsparcia talentów More Than Equal. Runda odbyła się na torze w Wielkiej Brytanii.
Pierwszy dzień weekendu Angelard zamknęła kwalifikacjami na dwunastej i jedenastej pozycji. W pierwszym wyścigu awansowała na jedenastą lokatę — choć o łatwo nie było, bo w drugim starciu zdarzył się chwilowy wyjazd poza tor i kontakt z trawą, co ostatecznie przełożyło się na trzynaste miejsce na finiszu. Kwalifikacje drugiego dnia zakończyła również na trzynastej pozycji.
Mimo tych przeciwności Polka z wyścigu na wyścig jeździła coraz lepiej. W trzecim starciu awansowała na jedenastą pozycję, a w czwartym, ostatnim tego weekendu, zajęła jedenaste miejsce i pojechała swoje najszybsze tempo z całego weekendu.
„Pierwszy weekend wyścigowy w samochodzie za mną i trzeba przyznać, że warunki naprawdę nie ułatwiały zadania. Kwalifikacje były całkiem udane, ale na torze zostało sporo wody, przez co pierwsze dwa 'kółka’ w pierwszym wyścigu wymagały sporej ostrożności. Brakowało mi jeszcze wyścigowego wyczucia i doświadczenia w walce z innymi autami” — mówi członkini Akademii Motorsportu Orlen.
„Z kolei drugiego dnia dał o sobie znać potężny wiatr, który bardzo zmieniał balans samochodu i potrafił mocno bujać na prostych – w życiu nie jeździłam w takich warunkach! Najważniejsze jednak, że z każdym wyjazdem czułam się pewniej. W ostatnim wyścigu miałam najlepsze tempo ze wszystkich startów, więc wywożę stąd mnóstwo nauki i spore pokłady pozytywów. Wielkie podziękowania dla całego zespołu Elite Motorsport za świetną pracę w nasz pierwszy, wspólny weekend wyścigowy oraz dla More Than Equal za szansę i wsparcie, dzięki któremu mogłam tu wystartować”.
Co to jest More Than Equal
More Than Equal zostało założone przez miliardera i filantropa Karela Komarka oraz byłego kierowcę F1 Davida Coultharda. Celem inicjatywy jest identyfikowanie i rozwijanie talentów wśród kobiet, tak aby w przyszłości jedna z nich mogła sięgnąć po mistrzostwo świata Formuły 1. Program łączy przygotowanie fizyczne, techniczne i mentalne z analizą wyników oraz możliwością rywalizacji, a zawodniczki zapraszane są na obozy szkoleniowe do Wielkiej Brytanii. Do edycji na 2026 rok wybrano osiem zawodniczek z około 1500 kandydatek — Julia Angelard znalazła się w tej grupie.
Valtteri Bottas odniósł się do spekulacji dotyczących jego przyszłości w zespole Cadillac na sezon 2027. Wątpliwości narosły po słabszych występach 37-letniego Fina w kwalifikacjach i wyścigach – regularnie przegrywa tempem z zespołowym kolegą Sergio Perezem. Sam kierowca przekonuje jednak, że zespół jest zadowolony z jego pracy, a jego umowa pozostaje aktualna.
Jako potencjalnego następcę Bottasa wymieniano w mediach Estebana Ocona, który po tym sezonie straci miejsce w Haasie na rzecz Rafaela Camary, obecnego lidera klasyfikacji generalnej Formuły 2. Padały też nazwiska Coltona Herty, kierowcy testowego Cadillaca, oraz Yukiego Tsunody, rezerwowego Red Bull Racing. Jednak według informacji przywoływanych przez motorsport.com Ocon jest obecnie bliżej umowy z Aston Martinem na rolę kierowcy rezerwowego w sezonie 2027 niż przejścia do Cadillaca.
Temat poruszył podczas piątkowej konferencji prasowej Marcin Budkowski – Polak, który od dwóch i pół miesiąca kieruje zespołem Cadillac. Zapytany o możliwość zatrudnienia Ocona jako kierowcy rezerwowego, nie wskazał konkretnego nazwiska. „Jako szef zespołu, podobnie jak moi koledzy, otrzymuję telefony i wiadomości od każdego kierowcy oraz menedżera, który jest dostępny na rynku” — powiedział.
Skontaktowało się ze mną kilku kierowców i menedżerów. Nie zamierzam mówić, kto to był ani kogo wśród nich nie było, ale kontaktowali się ze mną właściwie wszyscy dostępni na rynku, czego można się spodziewać
Budkowski uciął też pytania o skład kierowców – zaznaczył, że konferencja prasowa to prawdopodobnie ostatnie miejsce, w którym przekazałby takie informacje. Zapytany wprost, czy Bottas i Perez mają ważne kontrakty na sezon 2027, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi. „To także nie jest miejsce, w którym komentowałbym kontrakty kierowców. Takich spraw nie ogłasza się w mediach. Zespół poinformuje o nich w oficjalnych komunikatach, gdy nadejdzie odpowiedni moment” — stwierdził.
Bottas: „wszystko się zgadza”
Bottas i Perez podpisali z Cadillakiem wieloletnie kontrakty, gdy dołączali do zespołu przed sezonem 2026. Nie wiadomo jednak, jakie warunki muszą zostać spełnione, aby umowy obu kierowców zostały przedłużone na kolejny rok. Zapytany, czy zespół zapewnił go o pozostaniu w składzie na 2027 rok, Bottas przypomniał, że znał warunki umowy już w momencie jej podpisania. „Tak. Kiedy podpisywałem kontrakt w zeszłym roku, znałem jego warunki, więc wszystko się zgadza” — powiedział.
Fin przyznał, że nie znał wcześniejszych wypowiedzi Budkowskiego i nie przywiązywał do nich większej wagi. „To jest Formuła 1. Gdyby krowy potrafiły latać, wszystko byłoby możliwe. W tym sporcie zawsze może wydarzyć się coś nieoczekiwanego. Na razie zespół wydaje się zadowolony z tego, co ode mnie otrzymuje. Uważam, że tylko to ma znaczenie” — dodał.
Gdyby Cadillac zdecydował się zerwać kontrakt z Bottasem, kierowca mógłby liczyć na wielomilionowe odszkodowanie. Taki scenariusz byłby jednak najpewniej końcem jego kariery w Formule 1. W sezonie 2025 Fin i tak nie był regularnie widywany na polach startowych – pełnił funkcję rezerwowego kierowcy w Mercedesie.
Mateusz „Don Diego” Kubiszyn, mistrz polskiej organizacji GROMDA, otrzymał zaproszenie na casting do Bare Knuckle Fighting Championship w Las Vegas. Casting wyłoni zawodników do kolejnych etapów turnieju WBM, prowadzonego przez amerykańską organizację. Sprawa nabiera wagi z jednego powodu: udziały w BKFC należą częściowo do Conora McGregora, gwiazdy UFC i byłego podwójnego mistrza tej organizacji.
Kubiszyn zbudował swoją popularność na walkach na gołe pięści i startach w organizacjach freak fightowych. Dziś jest pierwszym w historii mistrzem GROMDY, organizacji należącej do Mariusza Grabowskiego. Pas obronił na początku września, podczas gali GROMDA 26: Polskie Koloseum w Pionkach.
Po drugiej stronie stał Armim Gbeyi, pseudonim „Heavy Heart”, reprezentant Kamerunu, który do walki o pas doszedł po dwóch zwycięstwach nad polskimi zawodnikami. Starcie zakończyło się w piątej, nielimitowanej odsłonie, w 14. minucie i 39. sekundzie. Gbeyi został zdyskwalifikowany — sędziowie uznali, że wielokrotnie obalał mistrza do parteru, uderzał go w tej pozycji i próbował techniki duszenia, co w walce na gołe pięści jest zabronione.
McGregor w tle amerykańskiego projektu
O zaproszeniu Kubiszyn poinformował sam, publikując wiadomość w mediach społecznościowych. „Bare Knuckle Fighting Championship I’m coming! Póki co to tylko zaproszenie na „casting” do Las Vegas, który wyłoni czy nadaję się do kolejnych etapów turnieju WBM ale wiem jedno.. na pewno pokażę im jak się w Polsce tańczy… i oczywiście lecę tam jako GROMDZIARZ!” — napisał mistrz GROMDY.
BKFC powstało w 2018 roku z inicjatywy Davida Feldmana. W kwietniu 2024 roku Conor McGregor wraz ze swoją firmą McGregor Sports & Entertainment nabył udziały w organizacji, stając się jej współwłaścicielem. Dla polskiego zawodnika casting w Las Vegas to na razie tylko pierwszy krok — ale krok, który może otworzyć drzwi do jednej z największych scen walk na gołe pięści na świecie.
Hubert Hurkacz zagra z Holgerem Rune o ćwierćfinał turnieju ATP w Bazylei w środę, 28 października. Na kort centralny para wyjdzie jako druga w kolejności po starcie wieczornej sesji zaplanowanej na godzinę 18 – realny początek ich meczu przewidywany jest więc na około godzinę 20.
Dla Polaka to kolejny krok w turnieju, w którym startował z numerem dziesiątym w rozstawieniu. Do ćwierćfinału przebił się po trzysetowej walce z Zizou Bergsem, wygranej 3:6, 6:3, 6:4. Formę ma dobrą – wystarczy przypomnieć, że wcześniej w sezonie ograł Novaka Djokovicia w drugiej rundzie turnieju Masters 1000 w Szanghaju, co i tak pozostaje jednym z głośniejszych wyników jego roku.
Powrót Rune’a po zerwanym ścięgnie Achillesa
Sezon Holgera Rune’a wygląda zupełnie inaczej. Jeszcze jesienią 2025 roku 23-letni Duńczyk zajmował czwarte miejsce w rankingu ATP. Potem, w październiku, przyszedł poważny uraz podczas półfinału turnieju w Sztokholmie – zerwane ścięgno Achillesa, operacja i długa rehabilitacja. Z rywalizacji na najwyższym poziomie wypadł na niemal jedenaście miesięcy, a start we wszystkich turniejach wielkoszlemowych sezonu 2026 musiał odpuścić.
Na kort wrócił we wrześniu, grając dla Danii w Pucharze Davisa – to barwy, w których występuje na co dzień – i wygrał tam dwa spotkania. Na pierwszy triumf w turnieju głównego cyklu ATP musiał jednak czekać do Bazylei. W poniedziałek pokonał Quentina Halysa 6:4, 6:7(2), 7:6(5) po dwóch godzinach i 40 minutach gry. Tym zwycięstwem przerwał serię 373 dni bez wygranego turnieju ATP Tour. Dziś w rankingu ATP figuruje w okolicach 13. setki – daleko od pozycji sprzed kontuzji.
Hurkacz i Rune mierzyli się dotąd tylko raz, i to w dość nietypowych okolicznościach. Spotkali się 2 listopada 2022 roku w drugiej rundzie Masters 1000 w Paryżu, gdy Duńczyk miał zaledwie 19 lat. Dzień wcześniej, w trzysetowym boju, Rune obronił trzy piłki meczowe i pokonał Stana Wawrinkę, a z Polakiem wygrał 7:5, 6:1. Bazylea daje więc Hurkaczowi szansę na rewanż – i okazję, by sprawdzić, ile zostało z zawodnika, który cztery lata temu wdarł się do czołowej dziesiątki świata.
Wiktoria Chołuj zagra o złoto. Awansowała do finału kategorii 72 kg na mistrzostwach świata w zapasach w Astanie. 29-letnia zawodniczka AKS Białogard w czwartek zmierzy się z Chinką Zelu Li, od niej o cztery lata młodszą.
Do finału Polka doszła, pokonując po drodze trzy rywalki. W kwalifikacjach rozprawiła się z 20-letnią Indyjką Tanu Sharmą, wygrywając 12:2. Potem przyszły dwa zwycięstwa na łopatki: w ćwierćfinale ułożyła Tunezyjkę Zaineb Sghaier, a w półfinale tym samym sposobem poradziła sobie z Amerykanką Precious Rosanną Bell, starszą od niej o trzy lata.
Zasina bez szczęścia, Wrzesień czeka na walkę
Nie wszystkim Polakom w Astanie idzie równie dobrze. 38-letnia Roksana Zasina z ZTA Zgierz, startująca w kategorii 53 kg, jest jedną z najstarszych uczestniczek całego turnieju. W 1/8 finału rozbiła Aimur Aszymową przez przewagę techniczną 10:0, ale w kolejnej walce przegrała z Amerykanką Cristelle Noelle Rodriquez Dobler przy remisie 1:1 – rywalką młodszą od niej o 16 lat. Ponieważ Amerykanka nie zdołała awansować dalej, Zasina straciła też szansę na występ w repesażach.
Na matę jeszcze wyjdzie 32-letnia Jowita Wrzesień z MOS CSiR Dąbrowa Górnicza – w czwartek czeka ją rywalizacja w kategorii 59 kg. Pierwszą przeciwniczką będzie Sarbinaz Żienbajewa z Uzbekistanu, młodsza od Polki o dziesięć lat.
Kadrę narodową na turnieju prowadzi trener główny Petar Kasabow. W czwartek do akcji wejdzie też klubowy kolega Chołuj z Białogardu, Zbigniew Baranowski, startujący w wadze 97 kg w stylu wolnym. W tym samym stylu Polskę reprezentują jeszcze Kamil Rybicki z LKS Mazowsze Teresin w kategorii 74 kg, Szymon Wojtkowki z LKS Ceramik Krotoszyn w kategorii 79 kg oraz Robert Baran, również z Krotoszyna, w najcięższej kategorii 125 kg.
Mistrzostwa świata w zapasach trwają w Astanie, a zakończą się 1 listopada.
Legacy odstawiło n1ssima na ławkę i wprowadziło ksloks do składu na resztę 2026 roku. Sam n1ssim do tej pory grał na pozycji anchor-lurkera.
To nie pierwszy taki ruch w tym roku. Już na początku 2026 roku Legacy przesunęło n1ssima na ławkę, próbując wtedy podpisać insani. Sprawa nie wypaliła — n1ssim wrócił do składu i odegrał kluczową rolę w zdobyciu tytułu na FISSURE Playground 3. Potem forma zespołu wyraźnie się posypała, a początek tego zjazdu zbiegł się z momentem, w którym arT musiał opuścić Pro League z powodu zapalenia opon mózgowych.
Teraz na miejscu n1ssima pojawia się ksloks — wolny agent od czasu odejścia z ODDIK. Zawodnik był już wcześniej zarejestrowany w Legacy jako zastępca na wypadek kolejnej absencji arT. Dołącza do zespołu na trzy ostatnie wydarzenia w 2026 roku, a od lat mówi się o nim jako o przyszłej gwieździe scены.
jL: zastępca, który pomógł Vitality awansować
Równolegle uwagę przyciągnął jL — jako stand-in pomógł Vitality dotrzeć do fazy play-off PGL Masters Bucharest. Francuska ekipa wywalczyła awans, pokonując NAVI, czyli swoją byłą drużynę. W tym właśnie meczu Litwin grał jako zastępca Vitality.
Po starciu z byłymi kolegami z zespołu jL nie owijał w bawełnę: „Nawet jeśli nas pokonają, nie mogą podejść do mnie i powiedzieć: 'Pokonaliśmy cię.’ Jestem zastępcą, rozumiesz, co mam na myśli?” — powiedział. O samej Vitality mówił z podziwem: „To po prostu Vitality, wiesz? Mogliby wziąć gracza z akademii i nadal dotrzeć do finałów”.
Inaczej, mniej pogodnie, zabrzmiały jego słowa o własnej przyszłości. „Szczerze mówiąc, jeśli nie znajdę drużyny po Singapurze, mogę po prostu zakończyć karierę. I wtedy skupić się na tworzeniu treści, na żonie, na dziecku, bo to jest w drodze” — wyznał jL. On i jego żona czekają na dziecko. Po Majorze w Singapurze gracz zamierza szukać nowej drużyny — i to właśnie od wyniku tych rozmów zależy, czy w ogóle jeszcze zobaczymy go na serwerze.
Litewski zawodnik jL pomógł drużynie Vitality awansować do fazy play-off turnieju PGL Masters Bucharest, występując w roli zastępcy. Francuska ekipa zapewniła sobie miejsce w kolejnej fazie dzięki zwycięstwu nad NAVI — byłą drużyną samego jL. W tym meczu Litwin ponownie grał jako zastępca.
Sam przyznał, że do starcia z byłymi kolegami podszedł z nastawieniem na dobrą zabawę i maksymalne wsparcie Vitality. Presji za to nie czuł — grał bez kontraktu, więc nawet porażka nie mogłaby ucierpieć na jego reputacji.
„Nawet jeśli nas pokonają, nie mogą podejść do mnie i powiedzieć: 'Pokonaliśmy cię.’ Jestem zastępcą, rozumiesz, co mam na myśli?”
Co do źródła sukcesu Vitality, jL nie ma wątpliwości. To najlepsza drużyna na świecie — jak twierdzi — właśnie dzięki zdolności zawodników do wzajemnego wsparcia i lepszej komunikacji. Na to, że jego występ zmieni opinię innych organizacji o nim, sam nie liczy, bo uznanie i tak spłynie na samą Vitality.
„To po prostu Vitality, wiesz? Mogliby wziąć gracza z akademii i nadal dotrzeć do finałów.”
Za tymi słowami kryje się jednak coś poważniejszego. jL powiedział wprost: jeśli po Majorze w Singapurze nie znajdzie nowego zespołu, może zakończyć karierę zawodniczą.
„Szczerze mówiąc, jeśli nie znajdę drużyny po Singapurze, mogę po prostu zakończyć karierę. I wtedy skupić się na tworzeniu treści, na żonie, na dziecku, bo to jest w drodze.”
Litwin ma żonę, a para oczekuje dziecka. To właśnie rodzina — jak sam zaznaczył — byłaby alternatywą, gdyby kariera w CS2 nie potoczyła się po jego myśli. Chciałby wciąż trafić do zespołu walczącego o trofea, ale podpisywać kontrakt tylko po to, by grać dalej za wszelką cenę, nie zamierza.
Roszady w Legacy: n1ssim na ławce, ksloks wchodzi do składu
Podczas gdy jL zmaga się z niepewną przyszłością, w brazylijskiej organizacji Legacy zmienia się układ sił. Klub odsunął n1ssima od głównego składu na ławkę, a jego miejsce do końca 2026 roku zajmie ksloks. Nie jest to pierwszy taki ruch w tym roku: już na początku 2026 roku Legacy na krótko przesunęło n1ssima na ławkę, próbując wówczas podpisać kontrakt z insani.
Decyzja może zaskakiwać, zważywszy na wkład n1ssima w sukcesy drużyny. To on odegrał kluczową rolę w zdobyciu przez Legacy tytułu na turnieju FISSURE Playground 3, występując w roli anchor-lurkera. Od tamtego triumfu wyniki zespołu wyraźnie się pogorszyły. Punktem zwrotnym był moment, gdy arT musiał opuścić Pro League z powodu zapalenia opon mózgowych — właśnie wtedy zaczął się spadek formy Legacy.
ksloks, który ma wzmocnić skład, był wolnym agentem od czasu opuszczenia drużyny ODDIK. Wcześniej figurował już w Legacy jako zastępca na wypadek kolejnej nieobecności arT, teraz dołączy do zespołu na trzy ostatnie wydarzenia roku. W środowisku CS2 od lat mówi się o nim jako o przyszłej gwieździe — czas pokaże, czy potwierdzi to w realnej walce o wyniki Legacy.
Unia Oświęcim świętuje 80-lecie istnienia. We wtorek w Oświęcimiu odsłonięto z tej okazji jubileuszowy mural. „Osiem dekad sportowych tradycji, sukcesów i biało-niebieskich emocji znalazło swoje miejsce na jednej ścianie”.
Uroczystość zorganizowano przy Szkole Podstawowej Sportowej z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego nr 8 w Oświęcimiu. Na murze obok siebie znalazły się dzisiejsze sekcje klubu i te dyscypliny, które w ciągu lat kształtowały jego historię. Za projekt odpowiada pracownia „Kult Muralnie” – duet Jakuba Szymeczki i Damiana Cybula.
Honorowy patronat nad jubileuszem przyjął prezydent Oświęcimia Janusz Chwierut. „Unia Oświęcim to marka znana nie tylko w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej” – powiedział podczas uroczystości.
„Sportowcy z dyscyplin prezentowanych na muralu są dumą naszego miasta. Ci, którzy odnosili przed laty sukcesy, dalej kibicują Unii i są z nią związani, ale także są młode pokolenia, które z dumą noszą symbol Unii Oświęcim na swojej piersi” – dodał Chwierut.
Gala jeszcze przed nami
Mural to tylko jedno z wydarzeń towarzyszących jubileuszowi klubu. Prawdziwym centralnym punktem obchodów będzie uroczysta gala zaplanowana na 13 listopada 2026 roku w Oświęcimskim Centrum Kultury.