Mateusz „Ziomuś” Ziomek został mistrzem GROMDY. Pas trafił do rodziny, która federacji freak fightowej znana jest nie od dziś, a teraz szykuje się na kolejny wspólny sukces.
4 września na gali GROMDA 26 do klatki wejdzie jego brat, Adam „Ziomek” Ziomek. To nie jest przypadkowe nazwisko na karcie walk – w rankingu Adam zajmuje obecnie 11. miejsce.
Dla braci Ziomek zdobycie pasów przez obu naraz byłoby czymś więcej niż sportowym wyczynem. To marzenie, które ma dziś realną szansę się ziścić – Mateusz już je spełnił, sięgając po mistrzostwo, a Adam stoi przed kolejną okazją, by potwierdzić swoją pozycję w rankingu na gali GROMDA 26.
W sobotę, 22 sierpnia, na katowickim Jantorze Naprzód Janów zmierzy się z Fudeko GAS Gdańsk. Wbite w kalendarz spotkanie ruszy o 17:00.
To pierwszoligowe starcie – obie ekipy grają na zapleczu TAURON Hokej Ligi, a mecz będzie dla nich pierwszym sprawdzianem przed sezonem 2026/2027.
Dobra wiadomość dla kibiców: wejście na trybuny Jantora nic nie kosztuje.
GKS Katowice podpisał profesjonalne kontrakty z dwoma 18-letnimi zawodnikami wychowanymi w klubowej akademii hokejowej. To kolejny krok w budowie drużyny opartej na własnych wychowankach – i wygląda na to, że klub konsekwentnie idzie w tym kierunku.
Pierwszy z nowych zawodników to Centkowski, środkowy napastnik z Opola. Do Akademii GKS-u Katowice trafił w 2025 roku, wcześniej grając w barwach GKS-u Tychy. Z GieKSą związał się teraz na trzy lata.
Drugi to obrońca Hornik. Wychowanek Akademii GKS-u Katowice, gra tam nieprzerwanie od 2017 roku. Już jako 16-latek został zgłoszony do rozgrywek TAURON Hokej Ligi, a w tym roku – mając 18 lat – zadebiutował w seniorskiej drużynie GKS-u Katowice. W poprzednim sezonie regularnie trenował z pierwszym zespołem. Umowę z klubem podpisał na dwa lata.
Droga od juniora do seniorów
Historie obu 18-latków pokazują dwie różne ścieżki dochodzenia do tego samego celu. Centkowski dołączył do struktur klubu stosunkowo niedawno, bo w 2025 roku, po latach gry w Tychach. Hornik natomiast przeszedł całą drogę na miejscu – od zgłoszenia do TAURON Hokej Ligi w wieku 16 lat, przez regularne treningi z pierwszym zespołem, aż po seniorski debiut w tym roku.
Podpisanie profesjonalnych kontraktów z dwoma wychowankami akademii to jasny sygnał: GKS Katowice chce dawać młodym zawodnikom realną szansę w pierwszej drużynie.
28 sierpnia 2026 roku Tychy zobaczą coś, czego kibice raczej nie mieli okazji oglądać wcześniej. Zamiast klubowej hali czy siedziby drużyny, sceną dla prezentacji zespołów przed sezonem 2026/2027 będzie brzeg Jeziora Paprocańskiego.
Piątkowe wydarzenie zbiegnie się z Ogólnopolskim Dniem Hokeja, więc organizatorzy postanowili połączyć obie okazje w jedną. Nad wodą pokażą się w komplecie oba zespoły GKS Tychy — hokejowy i koszykarski — świeżo po przygotowaniach do rozgrywek 2026/2027.
To nie ma być impreza wyłącznie dla twardego jądra kibiców. Organizatorzy jasno zaznaczają, że liczą na całe rodziny — z dziećmi, kocami i piknikowym nastrojem nad jeziorem.
Dodatkowe atrakcje
Poza samą prezentacją składów, z okazji Ogólnopolskiego Dnia Hokeja przygotowano dodatkowe atrakcje towarzyszące. Jezioro Paprocańskie o tej porze roku bywa malownicze, a organizatorzy liczą, że taka sceneria da nietypową oprawę oficjalnemu odsłonięciu składów przed nowym sezonem.
Vlci Žilina wygrali na wyjeździe z RI Okna Berani Zlín 4:2. Gola i asystę zaliczył w tym meczu Kamil Wałęga, 26-letni środkowy napastnik reprezentacji Polski.
Wałęga, wychowanek JKH GKS Jastrzębie, wyszedł w pierwszym składzie u boku Tomáša Töröka i Šimona Petráša – tak ustawił trio trener Milan Bartovič.
Pierwsza tercja należała do gospodarzy. Michal Doktor otworzył wynik już w 17. minucie, wykorzystując przewagę liczebną po asyście Radka Čípa i Petra Holíka. Po pierwszej odsłonie na tablicy widniało 1:0 dla Zlína.
W drugiej tercji obraz gry się odwrócił. W 32. minucie Šimon Petráš doprowadził do wyrównania po podaniu od Wałęgi. Niespełna trzy minuty później Polak sam wpisał się na listę strzelców. A w 35. minucie, grając w przewadze, znów trafił do siatki i dał swojej drużynie prowadzenie 2:1.
Zlín odpowiedział, ale za późno
W trzeciej tercji Vlci powiększyli przewagę. W 48. minucie na 1:3 podwyższył Matúš Holenda, asystowali mu Török i Petráš. Zlín próbował jeszcze ratować spotkanie – Radek Číp w 59. minucie, także przy grze w przewadze, zmniejszył straty na 2:3. To jednak nie wystarczyło. Kilkanaście sekund później Rastislav Dej trafił do pustej bramki i ustalił wynik na 2:4 dla gości.
To kolejny udany występ Wałęgi w barwach Žiliny – i kolejny dowód, że Polak stał się jednym z liderów ofensywy drużyny.
Ruszyła przedsprzedaż nowej edycji Hokejowego Niezbędnika Kibica na sezon 2026/2027. Wydawnictwo trafi do kupujących najpóźniej w połowie października.
Tegoroczne wydanie liczy 64 strony – są tam wypowiedzi ekspertów, podsumowania transferów i zdjęcia drużyn rozłożone na całą stronę A4. Cały album wydrukowano w kolorze na wysokiej klasy papierze A4, a pomyślany został jako swego rodzaju przewodnik po polskich lodowiskach.
W przedsprzedaży egzemplarz kosztuje 28 zł, do czego trzeba doliczyć 7 zł za przesyłkę – razem 35 zł. Jedna sztuka z wysyłką to więc 35 zł, dwie – 60 zł, cztery – 110 zł, a pięć – 140 zł. Niezbędnik kupimy też przez Allegro Lokalnie.
Pakiet ośmiu edycji
Dla kolekcjonerów przygotowano zestaw ośmiu roczników Niezbędnika: 2025/2026, 2024/2025, 2023/2024, 2022/2023, 2021/22, 2020/19, 2019/20 i 2018/2019.
Na lodzie tymczasem trwają już przygotowania do sezonu. Polonia w sparingu rozbiła Bobři Valašské 8:1, Przerów zaś wygrał z Cracovią 2:3.
Gwizdy na Camp Nou. Podczas meczu o Puchar Gampera z egipskim Al Ahly kibice FC Barcelony nie oszczędzili Frenkiego de Jonga. To nie był przypadkowy wybuch emocji — reakcja trybun wpisuje się w napięcie, które od jakiegoś czasu narasta wokół holenderskiego pomocnika.
W klubie wiedziano, że w trakcie mundialu de Jong dostawał zastrzyki przed meczami reprezentacji Holandii z Tunezją i Marokiem. Ta informacja krążyła w otoczeniu Barcelony na długo przed sparingiem z Egipcjanami i, jak się okazuje, dołożyła się do podgrzania atmosfery wokół zawodnika.
Pominięty wśród kapitanów
Kolejny zgrzyt pojawił się przy wyznaczaniu tymczasowych kapitanów drużyny na sezon 2026/2027. Frenkiego de Jonga w tym gronie zabrakło. Dla piłkarza, który od lat trzyma środek pola Barcelony, to trudno przeoczyć jako sygnał — coś się zmienia w jego statusie w klubie.
Na Camp Nou niezadowolenia nie krył nikt. Gwizdy podczas towarzyskiego starcia z Al Ahly pokazały wyraźnie, że sprawa wykracza daleko poza samo boisko. A gdy zestawić decyzję o zastrzykach podawanych w trakcie mundialu z pominięciem w gronie kapitanów, wyłania się obraz narastającego dystansu między zawodnikiem a częścią klubowego otoczenia.
Sabah FK przegrał 1:2 z Hapoelem Beer Szewa w meczu IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów – o awans zespół powalczy dopiero w rewanżu na własnym stadionie. Tymoteusz Puchacz miał swój udział w bramce gości, ale to nie wystarczyło, by uchronić drużynę przed porażką.
Spotkanie w stolicy Rumunii zaczęło się dla Sabah wręcz wymarzenie. Już w 6. minucie drużyna prowadziła 1:0 – bramkę zdobył Veljko Simić. Przy trafieniu asystował Puchacz, notując tym samym już czwartą asystę w zaledwie siódmym meczu tegorocznych eliminacji.
Prowadzenie nie utrzymało się jednak długo. Hapoel Beer Szewa doprowadził do wyrównania jeszcze przed przerwą – w 43. minucie na 1:1 trafił Javon East. O losach meczu przesądziła druga połowa: w 79. minucie na listę strzelców wpisał się Igor Zlatanović, dając Hapoelowi zwycięstwo 2:1.
Bodo/Glimt bez litości dla NEC, Celtic rozbił LASK
W innym meczu tej rundy FK Bodo/Glimt nie zostawił NEC Nijmegen żadnych złudzeń. Norweski zespół prowadził już 2:0 po pierwszej połowie – bramki zdobyli Sondre Fet w 25. minucie oraz Andreas Helmersen z rzutu karnego w 44. minucie. Trzecie trafienie padło niemal od razu po zmianie stron, w 50. minucie – na listę strzelców wpisał się wtedy Haitam Aleesami, ustalając wynik na 0:3. Gospodarzom udało się jedynie skorygować rezultat, gdy w 85. minucie trafił Clement Bischoff – ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:3.
Celtic FC poradził sobie z LASK bez większych problemów, wygrywając 3:0. Otwierającą bramkę w 24. minucie zdobył Benjamin Nygren, a jeszcze przed przerwą, w 38. minucie, na 2:0 podwyższył Camilo Duran. Ten sam duet odpowiadał też za trzeciego gola – w 67. minucie Duran wykorzystał podanie Nygrena i ustalił wynik na 3:0.
Remisem zakończyło się z kolei starcie Slovana Bratysława z NK Celje. Gospodarze objęli prowadzenie już w 15. minucie za sprawą Romana Cerepkaia. Słoweński klub, w którym zabrakło kontuzjowanego Łukasza Bejgera, odpowiedział jeszcze przed przerwą – w 41. minucie na 1:1 wyrównał Milot Avdyli.
Robert Lewandowski od pierwszej minuty zagra w meczu Orlando City SC z Chicago Fire. Stawka? Punkty w 21. kolejce Major League Soccer.
Trener Chicago Fire postawił na następujący skład: w bramce Chris Brady, przed nim Jonathan Dean, Joel Waterman, Jack Elliott i Andrew Gutman. Środek pola tworzą Anton Saletros, Dje D’Avilla oraz David Poreba. W ataku obok Lewandowskiego zagrają Puso Dithejane i Jonathan Bamba.
Polak wybiegnie na boisko w wyjściowej jedenastce. To jasny sygnał – sztab szkoleniowy Chicago Fire liczy na jego skuteczność od pierwszego gwizdka w Orlando.
Dla Lewandowskiego mecze w MLS to nie tylko liga – to również forma przed kolejnymi zadaniami z reprezentacją Polski. Pierwsze spotkania Ligi Narodów rozegrane zostaną już za miesiąc od dziś.
Atletico Madryt pokonało Malagę CF 2:0 w inauguracyjnym meczu sezonu. Drużyna Diego Simeone długo nie mogła sobie poradzić z oporem beniaminka i dopiero w drugiej połowie przesądziła o swoim zwycięstwie.
Do przerwy na tablicy wyników było 0:0. Sam ten fakt najlepiej pokazuje, jak twardym orzechem do zgryzienia okazała się Malaga. Beniaminek, który do Primera Division wrócił po zajęciu 4. miejsca w La Lidze 2 i udanych barażach, przez całą pierwszą połowę trzymał się dzielnie i skutecznie gasił ataki gospodarzy.
Przełom przyszedł dopiero w 70. minucie. Wtedy na listę strzelców wpisał się Kang-In Lee, dając Atletico prowadzenie 1:0. Kwadrans później Alex Baena zamienił niepewną przewagę w spokojne zwycięstwo – w 85. minucie ustalił wynik na 2:0.
Trudny start mimo zwycięstwa
Trzy punkty ostatecznie trafiły do Madrytu, choć droga do nich była dłuższa, niż zapewne życzyliby sobie kibice Diego Simeone. To gole Kang-In Lee i Aleksa Baeny w końcówce meczu przełamały opór beniaminka i pozwoliły rozpocząć sezon od kompletu punktów.