11 maja Brandona Clarke’a znaleziono nieprzytomnego w sypialni. 29-letni koszykarz Memphis Grizzlies zmarł w wyniku przypadkowego przedawkowania narkotyków. Kilka miesięcy później okazuje się, że jego bliscy nie zostaną bez wsparcia finansowego.
Rodzina Brandona Clarke’a otrzyma 12,5 mln dolarów, które pozostały do wypłaty z jego kontraktu z Memphis Grizzlies. Informację tę podał Yahoo Sports. Z ustaleń amerykańskiego serwisu wynika, że kontrakt koszykarza był w pełni zabezpieczony na wypadek śmierci – pieniądze mają trafić do rodziny z ubezpieczenia na życie.
To istotny szczegół. Nie każdy zawodnik NBA może liczyć na taką ochronę – nie wszystkie kontrakty w lidze gwarantują wypłatę wynagrodzenia w razie śmierci zawodnika. Umowa Clarke’a okazała się pod tym względem w pełni zabezpieczona.
Chodzi o pieniądze z czteroletniego przedłużenia kontraktu, które koszykarz podpisał z Grizzlies na 50 mln dolarów. Clarke trafił do NBA w drafcie 2019 roku i przez całą, siedmioletnią karierę w lidze pozostał wierny Memphis. W tym czasie notował średnio 10,2 punktu i 5,5 zbiórki na mecz.
Pożegnanie klubu
Po śmierci zawodnika Memphis Grizzlies wydali oświadczenie. „Brandon był wspaniałym kolegą z drużyny i jeszcze lepszym człowiekiem, którego wpływ na naszą organizację i całą społeczność Memphis nie zostanie zapomniany” – przekazał klub.
Boston Celtics poznali już terminarz sezonu 2026/27. I od razu rzuca się w oczy jedno: to pierwsze od dziesięciu lat rozgrywki, w których zabraknie Jaylena Browna.
Brown trafił do Philadelphia 76ers w ramach jednej z głośniejszych wymian ostatnich sezonów. Na jego miejscu w Bostonie pojawił się 36-letni Paul George.
To zamyka dekadę wspólnej historii Browna z Celtics. Kibice będą musieli oswoić się z nowym układem sił na skrzydle. George, choć nie jest już najmłodszy, ma wypełnić lukę po jednym z liderów drużyny, która niedawno sięgnęła po mistrzostwo.
Rywalizacja, która nabiera nowego wymiaru
Boston i Philadelphia zdążyły się już spotkać w tym roku – w kwietniu, w pierwszej rundzie play-off. Teraz Brown gra po drugiej stronie, George zakłada koszulkę Celtics, a starcia obu klubów zyskują dodatkowy, osobisty wymiar.
5 czerwca 2021 roku, Ergo Arena w Gdańsku, gala KSW 61. Trzecia runda, minuta pierwsza i trzydziesta druga sekunda – sędzia wskakuje między zawodników i przerywa walkę. Mariusz Pudzianowski wygrywa przez techniczny nokaut z Łukaszem Jurkowskim. Dopiero po latach okazało się, że to starcie kosztowało Jurasa więcej niż samą porażkę na liście walk.
Sprawa wypłynęła przy zupełnie innej okazji. Tresean Gore stracił kilka zębów w konfrontacji z Vicente Luque na gali UFC 330. I to właśnie ten temat sprowokował Jurkowskiego do wspomnień z własnej kariery.
16 sierpnia 2026 roku na portalu X Polak napisał wprost, że w pojedynku z Pudzianowskim również stracił zęby. „Po walce na M1 wyciągnąłem dwie szóstki z ochraniaczem, po Pudzianie wypadłmi 4ka. Dlatego uzupełniłem wszystko już po karierze” – napisał Jurkowski.
Po walce na M1 wyciągnąłem dwie szóstki z ochraniaczem, po Pudzianie wypadłmi 4ka. Dlatego uzupełniłem wszystko już po karierze.
Nie pierwszy raz stracił zęby
Starcie z „Pudzianem” nie było dla Jurkowskiego pierwszym takim doświadczeniem. Wcześniej, podczas walki na gali M1, stracił dwie „szóstki” mimo noszonego ochraniacza. Ubytki po obu pojedynkach uzupełnił dopiero po zakończeniu kariery sportowej – jak sam przyznał, wcześniej po prostu nie było na to czasu.
Od 21 do 23 sierpnia hala w Tarnowie na trzy dni zmieni się w miejsce spotkania ze światowym boksem. Właśnie wtedy odbędzie się seminarium, na które przylatują zawodnicy i trenerzy kojarzeni z najgłośniejszymi nazwiskami w sporcie walki.
Organizatorzy nie zamykają się wyłącznie na bokserów. Zaproszenie kierowane jest też do zawodników innych odmian walki wręcz – MMA czy K1. Przez trzy dni uczestnicy mają mieć dostęp do wiedzy i doświadczenia ludzi, którzy na co dzień pracują z czołówką światowego boksu.
Zapisy prowadzi strona globalboxing.com, a udział w seminarium kosztuje 350 złotych. Tyle wynosi cena za cały trzydniowy program w sierpniowy weekend w Tarnowie.
Portal MMA.pl partnerem wydarzenia
Nad stroną organizacyjną czuwa też portal MMA.pl, który objął seminarium swoim partnerstwem. Dla środowiska sportów walki w Polsce to kolejny sygnał, że tego typu inicjatywy zyskują rozgłos i przyciągają zarówno amatorów, jak i zawodowców szukających kontaktu z gwiazdami dyscypliny.
10 października Andrzej Karkula wejdzie do klatki na gali KSW 122, by zmierzyć się z Sebastianem Decowskim. To starcie znów kieruje uwagę na drogę zawodnika z Małopolski – od amatorskich pucharów aż po największą polską organizację MMA.
Karkula urodził się w 1997 roku i na co dzień rywalizuje w kategorii piórkowej, w limicie do 61 kilogramów. Przy wzroście 168 centymetrów ma zasięg ramion 173 centymetry – to właśnie ten atut daje mu przewagę w dystansie, mimo że wzrostem raczej nie onieśmiela.
Pierwsze poważne sukcesy przyszły jeszcze w nastoletnich latach. W 2014 roku pokonał Cezarego Oleksiejczuka przez poddanie podczas Pucharu Polski ALMMA 2014 – obaj byli wtedy nastolatkami. Osiem lat później, w 2022 roku, zawalczył na gali Babilon MMA 28 z Julianem Sodołem.
Start zawodowej kariery i droga do KSW
Zawodową karierę Karkula rozpoczął w lutym 2023 roku na gali Silesian MMA 9, gdzie w drugiej rundzie poddał Denisa Troyana. Drugie starcie stoczył dla tej samej organizacji we wrześniu 2023 roku, podczas Silesian MMA 11. Trzecią zawodową walkę rozegrał 2 sierpnia 2024 roku na gali Game Changer MMA 1.
Wkrótce potem przyszła szansa w KSW. Niedługo przed galą KSW 101 zestawiono starcie Karkuli z Zakarią Hamou – obaj byli wówczas debiutantami w szeregach organizacji. Walkę zaplanowano w umownym limicie do 63 kilogramów.
Po pierwszej zawodowej porażce Karkula wrócił do rywalizacji w lipcu 2025 roku, mierząc się z Rashidbekiem Nazirovem na gali Game Changer MMA 3. Kolejny pojedynek, z Kamilem Hadałą podczas Game Changer MMA 4, nie doszedł do skutku – przeciwnik wypadł ze starcia.
Po dwóch zwycięstwach zawodnik wrócił do KSW. Na gali KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim zmierzył się z Dominikiem Mazurem. Teraz czeka go starcie z Sebastianem Decowskim na KSW 122. Galę uświetni również walka o pas mistrzowski wagi półśredniej między Adrianem Bartosińskim a Adamem Masaevem.
Czerwiec 2024, pierwsza runda, oktagon KSW. Marcin Held efektownie znokautował wtedy Valeriu Mirceę, kończąc sprawę, zanim walka na dobre się rozkręciła. Kilkanaście miesięcy później ci sami zawodnicy mogą znów stanąć naprzeciw siebie – tym razem w walce o pas mistrzowski kategorii lekkiej.
Federacja KSW przymierza się do zestawienia hitowego pojedynku o mistrzowski pas w limicie do 70 kilogramów. Powód jest prosty – tak układają się obecnie pozycje obu zawodników w rankingu dywizji. Held zajmuje drugie miejsce, a tuż nad nim, na szczycie tabeli, siedzi właśnie Mircea.
Sam układ rankingowy podsuwa federacji gotowy scenariusz. Mircea jest liderem wagi lekkiej, Held jego najbliższym prześladowcą – starcie o pas wydaje się więc naturalnym krokiem w kalendarzu KSW.
Rewanż z podtekstem
To, co odróżnia tę potencjalną walkę od typowych pojedynków rankingowych, to historia sprzed roku. Held już raz pokonał Mirceę, i to w efektownym stylu – nokaut już w pierwszej rundzie, czerwiec 2024. Ewentualny rewanż o pas byłby więc nie tylko starciem o mistrzostwo, ale i okazją do odwetu dla Rumuna, który wtedy przegrał szybko i bez większych szans.
Na razie KSW dopiero rozważa takie zestawienie – oficjalnego potwierdzenia daty czy karty gali jeszcze nie ma. Ranking jednak nie pozostawia wątpliwości, kto obecnie dyktuje warunki w dywizji do 70 kilogramów: Mircea na górze, Held tuż za nim.
Zamiast uścisków dłoni – szarpanina i krzyki. Chwilę po odgwizdaniu walki na gali Oktagon 91 doszło do awantury, a w centrum zamieszania znalazł się fighter reprezentujący Emiraty Arabskie, który starł się z polskim zawodnikiem. Organizacja nie czekała długo z reakcją – na stół poszła kara finansowa w wysokości 7 500 euro.
Decyzja Oktagonu nie pozostawiała wątpliwości. Za swoje zachowanie po pojedynku zawodnik z Emiratów Arabskich musiał zapłacić 7 500 €.
Kto zawalczy w Krakowie?
Mowa o Pouyi – jednym z najlepszych zawodników wagi ciężkiej działających poza największą organizacją MMA na świecie. 34-latek ma za sobą niedawne starty w Professional Fighters League, gdzie pokazał się z naprawdę dobrej strony.
Incydent w Oktagonie nie oznacza jednak końca jego przygody w klatce. Kolejny występ zawodnika zaplanowano w Krakowie.
Abu Zabi, 24 października. Tego dnia oktagon UFC znów zapełni się nazwiskami, które od miesięcy elektryzują kibiców MMA. Organizacja dopełniła kartę UFC 333 – i jest o czym mówić.
Na szczycie karty stanie starcie o pas mistrzowski wagi piórkowej: Alexander Volkanovski (28-4) obroni tytuł przeciwko niepokonanemu Movsarowi Evloevowi (20-0). W co-main evencie Petr Yan (20-5) zmierzy się z Merabem Dvalishvilim (21-5) o pas wagi koguciej.
Muszej i ciężkiej: Kavanagh, Volkov i inni
W wadze muszej zobaczymy starcie Lone’era Kavanagha (10-2) z Ramazanem Temirovem (20-2). Temirov wchodzi do tej walki z kompletem trzech zwycięstw w oktagonach UFC.
W dywizji ciężkiej Alexander Volkov (40-11) zawalczy z Rizvanem Kuniewem (15-3-1). Obaj panowie mają na koncie dwa zwycięstwa z rzędu przed tym pojedynkiem – zapowiada się wyrównana walka.
Wagę piórkową uzupełni starcie Arnolda Allena (21-4) z Aaronem Pico (14-5). To jedna z ciekawszych walk niżej na karcie – Pico wciąż niesie ze sobą markę wyrobioną jeszcze w Bellatorze.
Powroty Reyesa i Murzakanova
W wadze półciężkiej Dominick Reyes (16-5) zmierzy się z Azamatem Murzakanovem (16-1). Dla Murzakanova to powrót po pierwszej porażce w karierze.
Kategorię średnią uzupełni pojedynek Abusa Magomedova (29-7-1) z Camem Rowstonem (15-3). Magomedov w poprzedniej walce poddał Polaka, Michała Oleksiejczuka, a Rowston pokonał na pełnym dystansie Roberta Bryczka.
W kolejnym starciu wagi półciężkiej Nikita Krylov (31-12) zmierzy się z niepokonanym Abdulem Rakhmanem Yakhyaevem (10-0). Yakhyaev słynie z błyskawicznych finiszów – na trzy wygrane w UFC potrzebował w sumie zaledwie 3,5 minuty.
Kartę zamknie starcie w wadze lekkiej pomiędzy Grantem Dawsonem (24-3-1) a Nurullo Alievem (12-0). Aliev, podobnie jak Evloev czy Yakhyaev, wciąż może pochwalić się czystym rekordem w zawodowej karierze.
7 listopada UFC APEX w Las Vegas zamieni się w miejsce napięcia godnego walki o pas. Tego wieczoru Gabriel Bonfim i Sean Brady skrzyżują rękawice w starciu wieńczącym galę UFC Fight Night. To będzie walka wieczoru – ale stawka sięga dalej niż sama karta, bo obaj zawodnicy liczą się w kolejce do tytułu mistrzowskiego wagi półśredniej.
Pojedynek rozegra się w limicie 170 funtów. Brady, sklasyfikowany na 6. miejscu rankingu wagi półśredniej, wchodzi do klatki z bilansem 9 wygranych i 2 porażek w UFC. Bonfim stoi o oczko wyżej – na 5. miejscu tej samej kategorii. Brazylijczyk może pochwalić się rekordem 19 zwycięstw przy zaledwie jednej porażce. Tę jedyną zanotował w 2023 roku, przegrywając z Nicolasem Dalbym.
Reszta karty
Główka gali to nie jedyna ciekawa propozycja listopadowego wieczoru. Na karcie zaplanowano też starcie w wadze koguciej pomiędzy Daveyem Grantem a Elijahem Smithem, rozgrywane w limicie 135 funtów.
19 września w Kalifornii, tuż przed walką wieczoru na gali UFC 331, oktagon należeć będzie do Polaka. UFC potwierdziło, że Iwo Baraniewski zmierzy się z Alonzo Menifieldem. I to nie jest byle jaka pozycja w programie – starcie Polaka z Amerykaninem trafiło wysoko na kartę główną gali.
Baraniewski wchodzi do klatki z kompletem zwycięstw – bilans 9-0. Menifield ma za sobą znacznie dłuższą drogę w organizacji, a jego karta to 18 wygranych, 6 porażek i 1 remis. Doświadczenie kontra niepokonana passa – to zapowiada się na jeden z ciekawszych pojedynków wagi półciężkiej tego wieczoru.
Tuż przed walką Polaka na oktagon wyjdą Arman Tsarukyan i Mauricio Ruffy – to ostatnie starcie przed głównym daniem wieczoru. Kartę główną UFC 331 dopełnią jeszcze trzy pojedynki: Joshua Van (17-2) zmierzy się z Alexandre Pantoją (30-6), Patricio Pitbull (37-9) stanie naprzeciw Doo Ho Choia (17-4-1), a Renato Moicano (21-7-1) powalczy z Brianem Ortegą (16-5).
Co jeszcze zobaczymy na UFC 331?
Karta wstępna też nie zawodzi jakością nazwisk. Gable Steveson (4-0) zmierzy się z Seanem Sharafem (4-2), a Charles Jourdain (18-8-1) stoczy pojedynek z Marlonem Verą (23-12-1). Do tego dochodzi starcie Tai Tuivasy (14-10) z Robelisem Despaigne (6-2) oraz walka Edmena Shahbazyana (16-6) z Brunno Ferreirą (15-4).
Program uzupełnią pojedynki Gigi Chikadze (15-6) z Joandersonem Brito (19-5-1), Casey O’Neill (11-2) z Eduardą Mourą (12-2), Ryana Gandry (10-1) z Ozzym Diazem (4-2) oraz Michaela Aswella Jr. (11-5) z Joo Sang Yoo (9-1).
Dla Baraniewskiego to jednak wieczór szczególny nie tylko z powodu rywala, ale i miejsca, jakie wywalczył w hierarchii karty. W Kalifornii dostanie okazję, by pokazać, że jego passa to nie przypadek.