⚡ Aktualnie:
100 mln dolarów. Perez przedłużył kontrakt z Cadillacem i może trafić do elity zarobkowej F1 Lawson zdyskwalifikowany z kwalifikacji do GP Meksyku. FIA wykryła usterkę MGU-K Gasly: nie mam sobie nic do zarzucenia po kwalifikacjach Wyniki finansowe działu silnikowego Red Bulla w 2025 roku Bortoleto wystąpił w kwalifikacjach z niemal zerowym przebiegiem w treningach Ale forma! To już pięć wygranych z rzędu Kinga Szczecin Trzymały się do siódmej kolejki. Nie ma już drużyny bez porażki Hickey rozstrzygnął mecz w czwartej kwarcie. Śląsk Wrocław wygrywa w Gliwicach 96:84 16 trójek ich nie złamało. MKS Dąbrowa Górnicza z najlepszym otwarciem w historii Zwyzywali reprezentanta Polski. Łączyński opisał skandaliczne okrzyki kibiców 100 mln dolarów. Perez przedłużył kontrakt z Cadillacem i może trafić do elity zarobkowej F1 Lawson zdyskwalifikowany z kwalifikacji do GP Meksyku. FIA wykryła usterkę MGU-K Gasly: nie mam sobie nic do zarzucenia po kwalifikacjach Wyniki finansowe działu silnikowego Red Bulla w 2025 roku Bortoleto wystąpił w kwalifikacjach z niemal zerowym przebiegiem w treningach Ale forma! To już pięć wygranych z rzędu Kinga Szczecin Trzymały się do siódmej kolejki. Nie ma już drużyny bez porażki Hickey rozstrzygnął mecz w czwartej kwarcie. Śląsk Wrocław wygrywa w Gliwicach 96:84 16 trójek ich nie złamało. MKS Dąbrowa Górnicza z najlepszym otwarciem w historii Zwyzywali reprezentanta Polski. Łączyński opisał skandaliczne okrzyki kibiców

„W tej walce dawałbym 50 na 50, bo naprawdę jeden i drugi mają swoje atuty” – ocenił Radosław Paczuski, czołowy zawodnik KSW wagi średniej, w rozmowie dla serwisu InTheCage.

W kuluarach KSW coraz częściej pada jedno nazwisko – a właściwie dwa: Paweł Pawlak i Piotr Kuberski. Wszystko wskazuje na to, że do ich starcia o zunifikowanie pasów wagi średniej dojdzie w grudniu, na gali zamykającej sezon 2026.

Pawlak jest w KSW od 2021 roku. Pas mistrzowski zawiesił na biodrze w 2023 roku i od tamtej pory obronił go już czterokrotnie. Taki bilans czyni go faworytem w oczach sporej części kibiców – choć droga Kuberskiego, choć krótsza, robi równie duże wrażenie.

Kuberski zadebiutował w organizacji dopiero w 2023 roku. A mimo to już w 2025 roku sięgnął po pas tymczasowy i zdążył go obronić dwa razy. Tempo, w jakim pokonuje kolejne szczeble, budzi respekt w środowisku MMA.

50 na 50 według rywala z tej samej wagi

Opinia Paczuskiego waży tu więcej niż zwykły komentarz z boku – sam walczy w wadze średniej i na co dzień obserwuje formę obu zawodników z bliska. Jego ocena „50 na 50” mówi wprost: to będzie starcie mistrza z posiadaczem pasa tymczasowego, a nie formalność dla jednego z panów.

Jeśli plany organizacji się potwierdzą, grudniowa gala zamykająca 2026 rok stanie się areną prawdziwej unifikacji. I odpowie wreszcie na pytanie, kto – po zsumowaniu czterech obron pasa głównego i dwóch obron pasa tymczasowego – zasługuje na miano jedynego mistrza wagi średniej KSW.

„DeMar DeRozan podpisał kontrakt z Denver Nuggets” — tymi słowy klub potwierdził transfer, który przed nowym sezonem wzmacnia drużynę Nikoli Jokicia.

37-letni skrzydłowy związał się z klubem z Kolorado roczną umową wartą 3,9 miliona dolarów. To spory spadek względem poprzedniego kontraktu, opiewającego na 25,7 mln dolarów, z czego gwarantowane było 10 mln. A dorobek DeRozana robi wrażenie: sześć występów w Meczu Gwiazd NBA i 12 kolejnych sezonów ze średnią co najmniej 20 punktów na mecz. W minionych rozgrywkach zanotował 18,4 punktu na spotkanie przy skuteczności rzutów z gry na poziomie około 50 procent. Do tego rzadko go brakuje na parkiecie — w ostatnich pięciu sezonach rozgrywał minimum 70 meczów rocznie.

Miami było blisko

Zanim DeRozan podpisał z Nuggets, poważnie rozważał przenosiny do Miami Heat. Utrzymywał wtedy kontakt z Bamem Adebayo — sygnał, że Floryda była realną opcją, a nie tylko plotką. Ostatecznie jednak padło na Denver, gdzie doświadczony skrzydłowy zasili skład budowany wokół Nikoli Jokicia.

„Wyraźnie nie jesteśmy już najszybszym bolidem w stawce” – przyznał wprost Andrea Kimi Antonelli, choć wciąż prowadzi w klasyfikacji mistrzostw świata. Słowa lidera czempionatu padły po Grand Prix Holandii – wyścigu, który boleśnie potwierdził, że pozycja Mercedesa w stawce się zmieniła.

Na torze w Zandvoort triumfował McLaren. Lando Norris pojechał od pole position do mety i nad rywalizacją panował od pierwszego okrążenia.

To nie był odosobniony wynik. Mercedes wygrał zaledwie dwa z ostatnich sześciu wyścigów sezonu – dla zespołu przyzwyczajonego do walki o zwycięstwa to wyraźny sygnał regresu.

Paradoksalnie, mimo słabnącej formy bolidu, to właśnie kierowca Mercedesa wciąż rządzi w klasyfikacji generalnej. Antonelli ma na koncie 242 punkty i prowadzi w mistrzostwach kierowców. Jego przewaga nad drugim miejscem wynosi aż 59 punktów – to jednak zasługa wcześniejszej dominacji zespołu, nie aktualnej przewagi technicznej.

Skąd wzięła się przewaga McLarena

Odpowiedź leży w decyzjach sprzed kilku miesięcy. McLaren wprowadził duży pakiet poprawek technicznych od Grand Prix Węgier i od tamtej pory systematycznie rozwijał bolid w trakcie sezonu.

Mercedes poszedł zupełnie inną drogą. Zespół z Brackley zrezygnował z modernizacji tegorocznego samochodu, przenosząc zasoby i uwagę na przygotowania do nowych przepisów, które wejdą w życie od 2027 roku.

Efekt widać teraz na torze. McLaren zbiera kolejne zwycięstwa, a drugi kierowca Mercedesa, George Russell, choć awansował na drugie miejsce w klasyfikacji, traci do lidera Antonellego już 59 punktów.

Sezon wchodzi więc w fazę, w której punktowa przewaga Mercedesa może topnieć z wyścigu na wyścig. Warunki na torze dyktuje McLaren – z szybszym bolidem i formą Norrisa.

Ile lat jeszcze Max Verstappen pojeździ w barwach Red Bull Racing i ile przy okazji zarobi? Odpowiedź poznaliśmy 19 sierpnia, tuż przed GP Holandii na Zandvoort — Holender przedłużył kontrakt z zespołem aż do końca sezonu 2030.

Trudno o lepszy moment na taką wiadomość. Verstappen podpisał nową umowę dosłownie przed własnym domowym wyścigiem, na torze, gdzie od lat dopingują go tysiące fanów w pomarańczy.

Nowy kontrakt to też solidny skok finansowy. Zarobki Verstappena szacuje się teraz na około 110 milionów euro rocznie — wcześniej mówiło się o kwocie rzędu 100 milionów.

Rekordy, które stoją za kontraktem

Nic dziwnego, że Red Bull chce zatrzymać Holendra na dłużej. Verstappen jest 4-krotnym mistrzem świata Formuły 1 — tytuły zdobywał nieprzerwanie w latach 2021-2024. Na koncie ma już 71 zwycięstw wyścigowych i 131 podiów w 244 startach.

Jego wizytówką pozostaje też historia sprzed lat. W wieku 18 lat i 228 dni został najmłodszym zwycięzcą Grand Prix w dziejach F1. Sezon 2023 to z kolei czysta dominacja: 19 zwycięstw (rekord), 21 podiów i przewaga aż 290 punktów nad wicemistrzem. Do tego dochodzi seria 10 zwycięstw z rzędu — wciąż rekord w historii serii.

Nowa umowa ma też wymiar historyczny. Jeśli Verstappen dotrwa w Red Bullu do 2030 roku, spędzi w tym zespole łącznie 15 sezonów. To więcej niż rekord Lewisa Hamiltona w Mercedesie — 12 sezonów.

Kto najszybciej złapał rytm po letniej przerwie na torze w Zandvoort? Andrea Kimi Antonelli. Włoch w pierwszym treningu przed Grand Prix Holandii pojechał 1:12.949 — najlepszy czas całej stawki.

Kierowca Mercedesa wraca do gry jako lider klasyfikacji generalnej sezonu 2026, więc szybki czas na otwarcie weekendu specjalnie nikogo nie zdziwił. Tuż za nim uplasował się Lando Norris z McLarena, tracąc do Antonelliego zaledwie 0.121 sekundy. Trzeci był drugi z kierowców Mercedesa, George Russell, ze stratą 0.125 sekundy — ekipa z Brackley pokazała pazur już od pierwszych okrążeń po wakacjach.

Ferrari też nie zamierza oddawać pola bez walki. Lewis Hamilton uplasował się na czwartej pozycji, tracąc 0.190 sekundy do najszybszego czasu, a jego kolega z zespołu Charles Leclerc zamknął czołową piątkę ze stratą 0.289 sekundy.

Bez emocji się nie obeszło. Antonelli w pewnym momencie stracił panowanie nad bolidem i wykręcił pełny obrót o 360 stopni, ale zdołał utrzymać samochód na torze i pojechać dalej. Piruet ostatecznie nie odbił się na jego czasie — mimo poślizgu Włoch i tak zameldował się na szczycie stawki.

Lawson pewny siebie, Verstappen daleko w tyle

Uwagę zwrócił też Liam Lawson. Za kierownicą Red Bulla RB22 przez całą sesję sprawiał wrażenie pewnego siebie i opanowanego. Zupełnie inaczej wyglądał piątek jego kolegi z zespołu — Max Verstappen zajął dopiero 11. miejsce, tracąc aż 1.376 sekundy do czasu Antonelliego. Dla wielokrotnego mistrza świata to słaby start weekendu na torze, który wcześniej traktował niemal jak drugi dom.

Pierwszy trening w Zandvoort dał więc jasny sygnał: po przerwie wakacyjnej Mercedes wraca w formie, Ferrari depcze mu po piętach, a Red Bull musi jeszcze poskładać tempo przed kolejnymi sesjami.

Władimir Kliczko ma 50 lat. Mimo to pytanie o jego ewentualny powrót na ring wciąż wraca w rozmowach bokserskiego środowiska – choć od ostatniej walki minęło już sporo czasu.

Ukrainiec po raz ostatni bił się w kwietniu 2017 roku. Przegrał wtedy przez nokaut z brytyjskim rywalem. Od tamtej pory nie stoczył żadnej zawodowej walki, a temat comebacku i tak regularnie odżywa, jakby lata nie miały tu żadnego znaczenia.

Trener studzi entuzjazm

Głos w tej sprawie zabrał Stanisław Hryhoruk, ukraiński trener, który nie kryje wątpliwości co do sensu powrotu Kliczki do boksu w obecnym wieku. Jego zdaniem pięćdziesiątka na karku to argument, którego przy rywalizacji na zawodowym topie po prostu nie da się pominąć.

Spekulacje wokół przyszłości byłego mistrza świata wagi ciężkiej i tak nie cichną. Na razie jednak ostatnim rozdziałem jego kariery pozostaje walka z kwietnia 2017 roku, przegrana przez nokaut.

Kto stanie naprzeciw Jessice Pegule w półfinale Cincinnati Open? Tego jeszcze nie wiadomo – rozstrzygnie to starcie Igi Świątek z Jeleną Rybakiną. Pewne jest za to jedno: miejsce w czwórce najlepszych Amerykanka ma już w kieszeni.

Łatwo nie było. Pegula pokonała Amandę Anisimową w trzysetowej bitwie pełnej zwrotów akcji – 6:4, 2:6, 7:6(4). O awansie zadecydował dopiero tie-break trzeciej partii, co samo w sobie mówi wiele o tym, jak nierówno ten mecz się toczył.

Teraz Amerykanka czeka na rozstrzygnięcie ćwierćfinału Świątek – Rybakina. Zwyciężczyni tego pojedynku zagra z Pegulą o miejsce w finale turnieju.

Zamieszanie na szczycie drabinki

Cincinnati zafundowało kibicom niespodziankę także w innej części drabinki. Aryna Sabalenka odpadła już w 1/8 finału, przegrywając z Bejlek – to bolesny cios dla liderki rankingu tuż przed startem US Open.

Turniej w Cincinnati to jednak nie tylko rywalizacja kobiet. Carlos Alcaraz potwierdził udział w nadchodzącym US Open i uspokoił kibiców: problemy z nadgarstkiem, które budziły niepokój, są już za nim.

Jak starcie Igi Świątek z Jeleną Rybakiną w Cincinnati przetasowało czołówkę rankingu WTA? Na szczycie zestawienia bez zmian – niepodzielnie rządzi tam Aryna Sabalenka z dorobkiem 8 575 punktów. Tuż za nią plasuje się Rybakina, mająca na koncie 8 141 „oczek”.

Tydzień wcześniej górą była Świątek, która pokonała Kazaszkę w Toronto. W Cincinnati karty się odwróciły – w rewanżowym pojedynku to Rybakina objęła prowadzenie 4:1 w pierwszym secie.

Podium zamyka Amerykanka Jessica Pegula z 7 005 punktami. Czwarta jest Coco Gauff z 5 919 punktami, a tuż za nią, na piątej pozycji, uplasowała się 18-letnia Mirra Andriejewa z dorobkiem 5 433 punktów.

Gdzie w zestawieniu znajduje się Iga Świątek?

Szóste miejsce należy do Czeszki Lindy Noskovej, która zebrała 5 028 punktów. Siódma jest jej rodaczka Karolina Muchova z dorobkiem 4 993 punktów – dzieli je zaledwie kilkadziesiąt „oczek”.

Iga Świątek zajmuje ósme miejsce w rankingu WTA z 4 809 punktami na koncie. Zaraz za Polką sklasyfikowana jest Elina Svitolina, mająca 4 689 punktów, a pierwszą dziesiątkę zamyka Amerykanka Amanda Anisimova z dorobkiem 4 533 punktów.

31 minut. Tyle Iga Świątek potrzebowała, by wywalczyć awans do półfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Do najlepszej czwórki weszła nietypowo – Jelena Rybakina poddała mecz jeszcze w pierwszym secie.

Przy prowadzeniu Polki 4:1 Kazaszka nie była już w stanie kontynuować gry i skreczowała. Powodem okazał się uraz łydki, który dał o sobie znać już na wczesnym etapie spotkania.

Nawet w tak krótkim starciu liczby mówią same za siebie. Świątek zdobyła 22 punkty, Rybakina – 14. Skuteczność pierwszego serwisu liderki z Raszyna sięgnęła przy tym 67 procent.

Mecz zakończył się nieprzyjemnie, ale sam awans to dla Świątek kolejny krok w świetnej passie – to już 10. zwycięstwo z rzędu. Piąta rakieta świata o miejsce w finale zagra w sobotę.

Rewanż za finał w Toronto

W półfinale naprzeciwko Świątek stanie Jessica Pegula, trzecia rakieta świata. To nie pierwszy raz, gdy panie mierzą się w ostatnich dniach – tydzień wcześniej spotkały się w finale w Toronto, gdzie górą była Polka, wygrywając 6:2, 6:3.

Sobotnie starcie będzie już ich 14. w karierze. Bilans zdecydowanie przemawia na korzyść Świątek – prowadzi 8:6 w bezpośrednich pojedynkach.

Kto zdobył bramkę na wagę remisu w Dublinie? Odpowiedź brzmi: Parzyszek. To on w końcówce meczu Shamrock Rovers z KuPS trafił do siatki i uratował Finów przed porażką w pierwszym spotkaniu barażu Ligi Konferencji UEFA.

W stolicy Irlandii padł remis 1:1. Gospodarze prowadzili niemal do samego końca – dopiero gol Parzyszka w ostatnich minutach odebrał im komplet punktów.

Spotkanie rozegrano na boisku Shamrock Rovers w Dublinie. Taki wynik oznacza, że przed rewanżem żadna z ekip nie ma przewagi w dwumeczu decydującym o awansie w baraży Ligi Konferencji UEFA.

Kto ostatecznie zagra w fazie ligowej, rozstrzygnie się dopiero w Finlandii. Rewanż zaplanowano na 27 sierpnia w Kuopio.

Instalacja aplikacji
Pobierz